Bądźmy w kontakcie!
Zapisz się do newslettera i otrzymuj podróżnicze informacje na swoją skrzynkę mailową.
Matera to zdecydowanie największe zaskoczenie podczas 1.5-miesięcznego roadtripu po Włoszech. Myślałam, że 2-3 godziny na zwiedzanie tego miasta spokojnie wystarczą, tymczasem można by spędzić tutaj kilka dni i wciąż się zachwycać! Historycy uważają, że Matera należy do najstarszych miast świata. Szacuje się, że ludzie osiedlili się tutaj już w X wieku p.n.e.! To bardzo wyjątkowe miejsce z długą i niestety smutną historią…
Pomimo to, o Materze nie uczyliśmy się na historii, a miejsce to przez lata było zapomniane i pozostawione same sobie. Wyobraźcie sobie, że niecałe 70 lat temu nie było tutaj elektryczności, bieżącej wody, a ludzie mieszkali w grotach wraz ze zwierzętami. Umieralność dzieci sięgała tam 50%, a około 90% obywateli było analfabetami. Dopiero dzięki książce „Chrystus zatrzymał się w Eboli” świat dowiedział się o panującej tam sytuacji, a Materę uznano za największą hańbę Włoch. Rozpoczął się kilkudziesięcioletni żmudny proces odnowy tego miejsca i dzisiaj Matera to przepiękne miasto, które stopniowo zyskuje na popularności.
Matera, położona w regionie Basilicata we Włoszech między Bari, a Neapolem, jest gminą o bogatej historii. Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów Matery jest jej historyczna dzielnica, Sassi. W 1993 roku, w uznaniu dla jej unikalnej architektury i bogatej historii, Matera została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Matera została założona w X wieku p.n.e., co czyni ją jednym z najstarszych miast na świecie. Jej początki sięgają osady kultury Peucetii, a później została skolonizowana przez Rzymian.
Pierwsi mieszkańcy Matery, korzystając z naturalnych warunków i terenu, zaczęli drążyć swoje domy w skałach. To doprowadziło do powstania dwóch głównych dzielnic Sassi – Sasso Caveoso i Sasso Barisano. Większość domów wykutych w skałach miała tylko fronty dobudowane w tradycyjny sposób.
W połowie XX wieku, ludzie nadal mieszkali(!) w tych jaskiniach, które były zabudowane od frontu, często bez okien, z jednym otworem na drzwi. Żyli w skrajnej biedzie, bez dostępu do prądu czy bieżącej wody, często dzieląc jedną grotę ze zwierzętami. Choroby zakaźne niestety były powszechne wśród mieszkańców jaskiń Matery.
W latach 50. XX wieku, rząd włoski podjął decyzję o wysiedleniu mieszkańców dzielnic Sassi do lokali socjalnych. Nie myślcie sobie jednak, że stało się to jak za dotknięciem magicznej różdżki. Mieszkańcy wcale nie chcieli się przenosić, nie znali życia “w blokach”, w osobnych mieszkaniach. Mogę sobie tylko wyobrazić, jak to musiało być dla nich trudne… Przez następne 30 lat groty pozostały puste. Dopiero w latach 80. XX wieku, pojawił się pomysł na zagospodarowanie tych miejsc. Dzięki temu, Matera zyskała nowe życie.
Materę dzieli od Bari zaledwie 50 km. Tak jak w przypadku zwiedzania Alberobello, o czym pisałam tutaj: (link do wpisu), Bari to zdecydowanie najlepsza baza wypadowa do zwiedzania Matery.
Z Polski do Bari można łatwo dotrzeć tanimi liniami lotniczymi, takimi jak Ryanair i Wizzair, z wielu polskich miast, takich jak Warszawa, Wrocław, Kraków i Poznań. Loty są dostępne kilka razy w tygodniu.
Bezpośrednie połączenia z Bari do Matery są dostępne za pośrednictwem różnych środków transportu, takich jak pociąg, autobus.
Oczywiście, najwygodniej będzie dojechać tam własnym lub wypożyczonym autem, do czego szczerze Was zachęcam. Jeśli nie chcesz tracić czasu na miejscu, samochód możesz zarezerwować jeszcze z domu – np. poprzez DiscoverCars.com, gdzie szybko porównasz dostępne opcje i ceny.
Aby skorzystać z pociągu lub autobusu do Matery, najpierw musisz dotrzeć do głównej stacji kolejowej w Bari – Bari Centrale. W terminalu lotniska znajduje się stacja kolejowa, która łączy lotnisko w Bari ze stacją kolejową Bari Centrale.
Przystanki autobusowe znajdują się zaraz przy wyjściu z lotniska.
Cena biletu do Bari Centrale zależy od wybranej opcji i wynosi od 1 do 5 euro.
Koszt biletu w jedną stronę za osobę z Bari Centrale do Matery pociągiem czy autobusem to około 5-7 euro.
Co zwiedzić w Materze? Miasto, a dokładniej jego stara część już sama w sobie jest atrakcją. Spacer wąskimi, kamiennymi uliczkami to wyjątkowe przeżycie, bo Matera jest totalnie unikatowa. Wcale się nie dziwię, że nakręcono tutaj jedną z najnowszych części Bonda 007! Matera wyglądem przypomina mi bardziej izraelskie miasto niż włoskie. Ale to już ocenisz sam.
Oto niektóre z najważniejszych atrakcji, które warto zwiedzić podczas wizyty w Materze:
Sassi di Matera: Historyczna część Matery
Casa Grotta: Dom wykuty w skale, który pozwala zrozumieć, jak żyli dawni mieszkańcy tego miejsca
Kościół Santa Maria di Idris i Kościół San Pietro Caveoso: Kościoły wykute w skale, które trzeba zobaczyć.
Park Murgia Materana: Idealne miejsce na spacer i podziwianie okolicznej przyrody.






Oto kilka punktów widokowych w Materze, które warto odwiedzić:
Matera, znana z historycznych dzielnic Sassi, oferuje wiele punktów widokowych, które pozwalają na pełne docenienie jej unikalnego krajobrazu.
Taras Belvedere Luigi Guerricchio, zwany „Tre Archi”, znajduje się przy Piazza Vittorio Veneto. Z tego miejsca roztacza się wspaniały widok na panoramę Sassi, wzgórze Murgia i Katedrę.
Nieopodal znajduje się klasztor Convent of Saint Agostino, który również oferuje punkt widokowy. Stąd można podziwiać nie tylko miasto, ale także okoliczne krajobrazy.
Kolejnym miejscem, które warto odwiedzić, jest punkt widokowy nad kościołem San Pietro Barisano. Ten kościół, wykuty w skale, jest jednym z najważniejszych zabytków Matera.
Taras Belvedere di Piazza Giovanni Pascoli znajduje się przy Palazzo Lanfranchi. To idealne miejsce do podziwiania panoramy miasta i jego okolic.
W pobliżu klasztoru Sant’Agostino znajduje się kolejny punkt widokowy. Stąd roztacza się widok na starożytne domy wykute w skale.
Na koniec, warto odwiedzić punkt widokowy nad kościołem San Pietro Barisano. Ten punkt widokowy oferuje niezapomniane widoki na miasto i okolicę.
Każdy z tych punktów oferuje unikalny widok na miasto i okolicę, więc warto odwiedzić je wszystkie.



Jak już wcześniej pisałam – błędnie założyłam, że wystarczy kilka godzin na zwiedzanie. W Materze spędziliśmy zaledwie kilka godzin i było to zdecydowanie za mało. Ile czasu przeznaczyć na zwiedzanie Matery? Jeżeli dysponujesz większą ilością czasu, spokojnie możesz spędzić w tym mieście 1-2 dni, aby na spokojnie zwiedzić wszystkie zakamarki tego niesamowitego miejsca. Idealnie byłoby zostać tutaj na noc i nocować w jednym z hoteli w grocie! Takie miejsce możesz zobaczyć właśnie w Bondzie 007 “No time to die”. Gorąco zachęcam Cię do obejrzenia tej części przez wyjazdem do Matery.
Pisałam już, że w Materze kręcono sceny do najnowszego Bonda 007 “Nie czas umierać”, ale pewnie chciałbyś wiedzieć, gdzie dokładnie? Już mówię!
Film zawiera ujęcia z takich miejsc jak Piazza Vittorio Veneto, Piazza San Giovanni, Via Madonna delle Virtù i Piazza Duomo.
Nie tylko Matera, ale również sąsiednie miasto Gravina in Puglia, było miejscem kręcenia niektórych scen. Szczególnie uderzające są ujęcia z mostu Ponte Acquedotto sul torrente Gravina. Dodatkowo, niektóre sceny były kręcone w Sapri, położonym w regionie Kampania.

Mam nadzieję, że tym wpisem jeszcze bardziej rozpaliłam w Tobie chęć odwiedzenia Matery. To naprawdę wyjątkowe miasto na mapie Włoch, które z pewnością Ci się spodoba. I do tego gwarantuję, że jest zupełnie inne niż wszystkie! Nie popełniaj tylko mojego błędu i zarezerwuj sobie około 2 dni na powolne eksplorowanie Matery i skosztować tutejszej kuchni. Miłego zwiedzania i daj znać, jak Ci się podobało!
Zapisz się do newslettera i otrzymuj podróżnicze informacje na swoją skrzynkę mailową.
Sveti Stefan to niewielka wyspa połączona z lądem wąską groblą, położona kilka kilometrów na południe od Budvy – jednego z najpopularniejszych kurortów w Czarnogórze. Choć mierzy zaledwie 12 400 m², trudno o bardziej rozpoznawalny widok w całym kraju. To właśnie ten maleńki skalisty skrawek z czerwonymi dachami i kamiennymi murami stał się wizytówką czarnogórskiego wybrzeża – i hitem Instagrama.

Najlepsze ujęcia? Z punktów widokowych przy głównej drodze E80 (zaopatrz się w szeroki obiektyw!) lub z kameralnych plaż po obu stronach grobli. Mimo że nie można dziś wejść na wyspę, sam jej widok robi takie wrażenie, że większość turystów zatrzymuje się tutaj chociaż na chwilę. I trudno się dziwić – Sveti Stefan wygląda jak żywcem wyjęty z bajki o śródziemnomorskim raju.
Koniecznie sprawdź też moją rolkę na Instagramie z historią tego miejsca i oczywiście przepięknymi ujęciami z drona – kliknij tutaj.
A jeżeli planujesz dłuższy, kilkudniowy wyjazd do Czarnogóry, to koniecznie zajrzyj do tego wpisu tutaj.
Tak, warto – i to zdecydowanie, koniecznie! Choć wyspa jest obecnie zamknięta dla zwiedzających, a luksusowy hotel Aman nie przyjmuje gości od 2021 roku, Sveti Stefan to nadal jedna z najpiękniejszych scenerii na czarnogórskim wybrzeżu. Spacer wzdłuż plaży, zdjęcia z punktów widokowych, szybka kawa z panoramą na dawny resort milionerów – to wystarczające powody, by wpisać to miejsce na swoją trasę.
Co więcej, Sveti Stefan można potraktować jako przystanek w drodze do innych atrakcji – np. Budvy. Nawet jeśli nie spędzisz tu całego dnia, chwila zatrzymania się przy tej niezwykłej wyspie z pewnością zostanie w Twojej pamięci (i galerii zdjęć) na długo.

Zanim Sveti Stefan stał się luksusowym symbolem czarnogórskiego wybrzeża, był niewielką osadą rybacką. Na przestrzeni wieków, lokalni mieszkańcy żyli tu z rybołówstwa i handlu. Wyspa, choć pięknie położona, nie wyróżniała się niczym szczególnym – ot, kolejne spokojne miejsce nad Adriatykiem.
Wszystko zmieniło się w latach 50. XX wieku, gdy ówczesne władze Jugosławii zdecydowały o przekształceniu wyspy w ekskluzywny kurort. Mieszkańcy zostali przesiedleni na stały ląd, a cała wyspa – dosłownie cała – stała się hotelem. Stylowo odrestaurowano kamienne domy, dodano luksusowe wnętrza i infrastrukturę – a wszystko z zachowaniem historycznego charakteru.
Wkrótce po otwarciu, Św. Stefan zaczął przyciągać elitę z całego świata. W złotej erze lat 60. i 70. był to adres znany tylko wtajemniczonym – z dala od tłumów, ukryty przed oczami paparazzi, idealny dla tych, którzy szukali prywatności i prestiżu.
Wśród gości pojawiali się m.in. Marilyn Monroe, Sophia Loren, Kirk Douglas, Claudia Schiffer, Bobby Fischer czy Carlo Ponti. Wyspa zyskała miano najekskluzywniejszego miejsca wakacyjnego w tej części Europy. I nic dziwnego – malownicza, zamknięta, ekskluzywna, idealna.
Rozpad Jugosławii i wojny na Bałkanach na początku lat 90. przyniosły kres świetności wyspy. Turystyka upadła, hotel zamknięto, a Św. Stefan popadł w zapomnienie.
Dopiero w 2005 roku władze Czarnogóry postanowiły przywrócić mu dawny blask. Wyspę wydzierżawiono prestiżowej sieci Aman Resorts, która przeprowadziła gruntowną renowację. W efekcie powstał hotel marzeń – najbardziej luksusowy na całych Bałkanach. Cena za dobę sięgała nawet do 27 000 zł za apartament. Wyspa była całkowicie zamknięta dla turystów, dostępna jedynie dla hotelowych gości. Do Aman Sveti Stefan należały też sąsiadujące plaże oraz ekskluzywna willa przy lądzie.
Wszystko działało do 2021 roku, kiedy lokalne władze i mieszkańcy zażądali przywrócenia publicznego dostępu do plaż. Protesty, rozbiórka ogrodzeń i napięcia sprawiły, że hotel nie był w stanie zagwarantować prywatności swoim elitarnym gościom. Kompleks zamknięto i do dziś trwa spór prawny między Amanem, rządem i... spadkobiercami ostatniego króla Jugosławii, którzy roszczą sobie prawa do wyspy.
Choć wyspa Sveti Stefan pozostaje zamknięta dla zwiedzających, wizyta w tej okolicy wciąż ma sens – głównie ze względu na spektakularne widoki i urokliwe plaże. To jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc w całej Czarnogórze.
Najlepsze ujęcia Św. Stefana zobaczysz nie z samej plaży, ale z drogi głównej E80, która przebiega nad wyspą. Znajduje się tam punkt widokowy - z barierkami i miejscem do zatrzymania. Znajdziesz tu idealną panoramę do zdjęć – szczególnie o zachodzie słońca, gdy złote światło podkreśla kolor dachówek i lazurową wodę.
Jeśli zależy Ci na idealnym ujęciu, wybierz się tam wcześnie rano lub późnym popołudniem – wtedy światło jest miękkie, a tłumów mniej. To jedno z tych miejsc, które nawet bez możliwości wejścia na wyspę robi ogromne wrażenie.

Tuż przy przesmyku prowadzącym na wyspę znajdują się dwie plaże – po lewej stronie i po prawej stronie. Obie są dostępne - kiedyś z uwagi na funkcjonowanie luksusowego hotelu na wyspie, korzystanie z tych plaż było możliwe tylko dla gości hotelowych.
Oprócz tego, możesz udać się schodkami po prawej stronie i dotrzeć do trzeciej, zdecydowanie bardziej kameralnej plaży przy willi, która oferuje równie spektakularne widoki.
Czy warto się tam zatrzymać? Jeśli szukasz miejsca na krótką kąpiel w otoczeniu pięknych widoków – zdecydowanie tak. Choć plaża jest kamienista i bez większych udogodnień, ma swój urok, a leżenie z widokiem na wyspę to niezła rekompensata. W sezonie może być tłoczno, ale w maju, czerwcu czy wrześniu – warunki są idealne.
W pobliżu plaży znajdziesz też smaczną restaurację Olive, kilka drzew dających cień oraz sklepiki z lodami i napojami.
TIP! Parking w Sveti Stefan jest stosunkowo drogi, bo kosztuje 4 euro za godzinę (dane na rok 2025), ale mam dla Ciebie wskazówkę, jak zaparkować całkowicie za darmo albo chociaż o połowę taniej! Wystarczy, że zjesz posiłek w restauracji Olive za minimum 30 euro, a na paragonie otrzymasz kod uprawniający do bezpłatnego pakietu, który musisz pokazać strażnikowi przy wyjeździe. Jeśli jednak wydasz w restauracji mniej niż 30 euro, wtedy otrzymasz 50% rabatu na parking.
Jeśli nie chcesz spędzać całego dnia na jednej plaży, możesz rozważyć inne miejsca w okolicy:
Nawet jeśli nie wejdziesz na wyspę, okolica Sveti Stefana oferuje wystarczająco dużo, by spędzić tam spokojne pół dnia lub nawet cały dzień.
Jeśli zastanawiasz się, czy Sveti Stefan warto odwiedzić – mimo że wyspa jest zamknięta – odpowiedź brzmi: tak, zdecydowanie! Ale z odpowiednio ustawionymi oczekiwaniami.
Nie spodziewaj się luksusowej atmosfery ani możliwości zwiedzania hotelowego kompleksu. Nie wejdziesz na wyspę, nie wypijesz kawy w restauracji z widokiem na Adriatyk i nie poczujesz się jak Sophia Loren – ale mimo to, Św. Stefan to jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc w Czarnogórze. I to się nie zmieniło.
Z punktów widokowych można zrobić zdjęcia, które wyglądają jak z pocztówki. Sama okolica jest przyjemna, spokojna i zielona, a plaże – choć kamieniste – zachwycają kolorem wody i panoramą wyspy na tle gór. Spacer po parku Milocer czy kąpiel w pobliskiej zatoczce to świetny sposób na spędzenie leniwego popołudnia.
Jeśli masz ograniczony czas i chcesz odwiedzić tylko największe hity Czarnogóry – Kotor, Perast, Budvę – to Sveti Stefan może być dodatkiem na 1-2 godziny. Ale jeśli masz więcej czasu, lubisz fotografie, widoki i nie przeszkadza Ci brak dostępu do luksusów, to miejsce spokojnie zasługuje na Twoją uwagę.
To trochę jak z odwiedzeniem zamku, który możesz zobaczyć tylko z zewnątrz – nadal może zrobić ogromne wrażenie.

Sveti Stefan leży zaledwie około 10 km na południe od Budvy, więc jest łatwo dostępny nawet na krótki wypad. Najwygodniejszą opcją jest samochód, którym dojedziesz w około 15 minut drogą E80. Po drodze możesz zatrzymać się na kilku punktach widokowych (np. przy drodze tuż nad wyspą – polecam parking Villa Slavica albo Viewpoint Sveti Stefan, choć liczba miejsc jest ograniczona).
Bezpośrednio przy plaży dostępny jest płatny parking – ceny różnią się w zależności od sezonu, ale w szczycie sezonu trzeba liczyć się z kosztami około 4–5€ za godzinę. W sezonie lepiej przyjechać rano lub po godzinie 17:00, gdy turystów jest mniej.
Auto to absolutna podstawa, jeśli chcesz zobaczyć w Czarnogórze coś więcej niż tylko najbliższą plażę czy centrum miasta. Daje pełną swobodę – możesz zatrzymać się przy punktach widokowych, zjechać w boczne drogi i dotrzeć do miejsc, do których nie dojeżdża komunikacja publiczna.
Samochód wypożyczyliśmy bezpośrednio po przylocie na lotnisku w Podgoricy – wybraliśmy lokalną wypożyczalnię, a 4 dni wynajmu kosztowały nas około 500 zł. Dodatkowo zdecydowaliśmy się na pełne ubezpieczenie (około 14 euro za dobę), dzięki czemu nie musieliśmy blokować depozytu na karcie kredytowej. To ogromny komfort – brak zamrożonych środków i spokojna głowa przy zwrocie auta.
Rezerwację zrobiliśmy wcześniej przez wyszukiwarkę Discovercars.com – i to zdecydowanie polecam ogarnąć jeszcze przed wyjazdem.
Dlaczego warto skorzystać z porównywarki wypożyczalni aut?
Dzięki takiej rezerwacji wszystko masz dopięte przed podróżą – wysiadasz z samolotu, odbierasz kluczyki i ruszasz odkrywać Czarnogórę na własnych zasadach.
Z Budvy możesz też dotrzeć lokalnym autobusem (linią do Petrovaca lub Bar) – przystanek znajduje się przy głównej drodze nad wyspą. Przejście pieszo z przystanku do plaży zajmuje około 5 minut.
Choć sam hotel Aman Sveti Stefan jest nieczynny, w okolicy znajdziesz kilka przyjemnych restauracji i kawiarni z pięknym widokiem. Na uwagę zasługują:
W sezonie ceny są nieco zawyżone (jak w całej okolicy Budvy), więc warto spojrzeć na menu przed wejściem. Średni koszt obiadu dla jednej osoby to 15–25€.
Sveti Stefan to miejsce pełne kontrastów: symbol luksusu, który dziś można podziwiać tylko z zewnątrz. Mimo to wciąż przyciąga setki turystów dziennie – i nie bez powodu. Widok na wyspę, różowe kamyki na plaży, krystalicznie czysta woda i góry w tle tworzą niepowtarzalny klimat.
To przystanek, który nie zajmie Ci całego dnia, ale zostanie w pamięci na długo – zwłaszcza jeśli zrobisz zdjęcie z punktu widokowego o złotej godzinie.
Jeśli planujesz podróż po południowym wybrzeżu Czarnogóry – zdecydowanie warto dodać Sveti Stefan do planu. Nawet jeśli nie wejdziesz na wyspę, poczujesz jej wyjątkowy charakter. A kto wie – może kiedyś znów zostanie otwarta?