Bądźmy w kontakcie!
Zapisz się do newslettera i otrzymuj podróżnicze informacje na swoją skrzynkę mailową.
Postanowiliśmy odczarować Bułgarię i wybraliśmy się na tygodniowy roadtrip. Zjechaliśmy całe wybrzeże i na chwilę nieco zapuściliśmy się w głąb kraju do Wielkiego Tyrnowa i Starej Zagory. Czy było warto? Sprawdźcie sami!
Jeśli wybierasz się na południe Europy i zastanawiasz się co warto wiedzieć przed wyjazdem do Bułgarii, to zaraz opowiem Ci co nieco o tym kraju kontrastów.
Bułgaria jest jednym z najstarszych państw w Europie, jednak dwa razy znikała z mapy: podczas bizantyjskiej dominacji (1018–1185) oraz niewoli tureckiej (1396–1878). Pomimo wstąpienia do Unii Europejskiej w 2007 roku, wciąż daleko jej do krajów zachodnich.
Bułgarzy boją się, że znikną. W 1989 roku było ich prawie dziesięć milionów, teraz populacja kraju liczy niecałe siedem. Eksperci ONZ szacują, że jeżeli trendy się utrzymają, to w 2050 roku spadnie do 5,4 miliona. Każdego roku znika z Bułgarii miasto wielkości Ciechanowa. Młodzi Bułgarzy wyjeżdżają do Niemiec, Hiszpanii czy na Maltę.
Wioski bułgarskie pustoszeją. Młodzi uciekli do miast. Dziecko na bułgarskiej wiosce jest jak rzadki motyl. Wioski zamieniły się w geriatryczne skanseny. Bułgaria ma niecałe siedem milionów mieszkańców, a w stolicy mieszka 1,25 miliona. Gęstość zaludnienia: 65 osób na kilometr kwadratowy (w Polsce to 123 osoby). Bułgaria jest jedynym krajem UE, gdzie przepaść między zarobkami między miastem a wsią się pogłębia. W 2004 rolnicy zarabiali 70% tego, co miastowi, teraz 53%. Średnia unijna to 80%.
Świetną książkę o Bułgarii napisała Magdalena Genow, która urodziła się właśnie tutaj, a swoje życie dzieliła pomiędzy Polską a Bułgarią. Książka pozwala lepiej zrozumieć kraj i Bułgarów. To dzięki niej dowiedziałam się, dlaczego właściciel pierwszego noclegu kazał nam zdjąć buty przed wejściem 😉
Z Polski do Bułgarii można dojechać autem, ale to dość długa wyprawa, więc będzie dobrą opcją, gdy po drodze chcecie odwiedzić również inne kraje. Najlepszą opcją jest bezpośredni lot do Burgas z kilku polskich lotnisk. Czym i jak dolecieć do Bułgarii?
Lot z Gdańska do Burgas trwa 2h 20 min. Warto pamiętać, że w Bułgarii czeka nas zmiana czasu i do polskiego należy doliczyć 1 godzinę do przodu.
Lew bułgarski to oficjalna waluta obowiązująca w Bułgarii od 1881 roku. Jeden lew dzieli się na sto stotinek (ale słodko to brzmi, co?).
Do Bułgarii leci się zazwyczaj po to, aby spędzić tydzień w hotelu all inclusive i na plaży należącej do obiektu. My postanowiliśmy obrać zupełnie inną ścieżkę, wypożyczyć auto i wybrać się na objazdówkę po bułgarskim wybrzeżu. I to był strzał w dziesiątkę! Plaże Złotych Piasków i Słonecznego Brzegu to tylko niewielki ułamek tego, co kraj ma do zaoferowania. Co warto zobaczyć w Bułgarii?
Swoją podróż zaczęliśmy od jednego z najpiękniejszych miasteczek Bułgarii – Nessebaru czy też Nessebyru (obie formy są poprawne). Nazywane „perłą Morza Czarnego” klimatyczne 14-tysięczne miasto położone jest nad samym Morzem Czarnym. Można powiedzieć, że składa się z dwóch części: starożytnej i współczesnej. Część starożytna niegdyś była wysepką, a dziś połączona jest z nowoczesnym przesmykiem. I to właśnie ją polecam Wam odwiedzić. Od 1983 roku w całości została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Symbolem miasta jest zabytkowy młyn, który miniecie po drodze do zabytkowej części miasta.
Półwysep, na którym mieści się Nessebar przez wiele lat był niedostępny dla osób z zewnątrz, głównie z uwagi na doskonałe ufortyfikowanie. Miasto otaczały mury miejskie z VIII wieku p.n.e. Obecnie można podziwiać tylko ich pozostałości oraz bramę, które są na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Nessebyr jest najstarszym miastem w Bułgarii i jednym z najstarszych osiedli Europy. Miasto zostało założone przez Traków i nazwane „Mesambrią”. W VI w. miasto stało się jedną z greckich kolonii i to właśnie Grecy je rozwinęli i otoczyli murami obronnymi.
W głębi miasta czekają na Was wąskie i kręte uliczki, niesamowita architektura, liczne stragany z pamiątkami i bułgarskimi wyrobami, restauracje, a także kilka mniej lub bardziej zachowanych cerkwi.
Po Cerkwi św. Apostołów pozostała jedna nawa i część kolumnady. W pobliżu znajduje się sporo restauracji specjalizujących się głównie w rybach, ale nie brakuje dań kuchni bułgarskiej czy włoskiej, jak pizza na kawałki. Po lewej stronie od Cerkwi św. Apostołów znajduje się winnica, gdzie można spróbować tamtejszych wyrobów.
W Nessebarze znajdziecie dwie niewielkie plaże. Pierwszą zaraz po wjeździe do miasteczka, po prawej stronie, a drugą na końcu półwyspu. Jak widzicie poniżej, pierwsza plaża poza sezonem jest totalnie opustoszała, chociaż domyślam się, że latem może tu być tłoczno. Tym bardziej, że w okolicy widziałam mnóstwo sklepików z pamiątkami i kilka restauracji.

Jeśli planujecie dojechać aż na północ kraju, koniecznie zajrzyjcie do Rezerwatu archeologicznego Yailata. To miejsce odkryliśmy przypadkiem, bo nie jest zbyt popularne. A spędziliśmy w nim dobre kilka godzin.
Nazwa rezerwatu oznacza „wysokie pastwisko”. Mieści się tutaj miasto w jaskiniach, które zawierają 101 mieszkań z V wieku p.n.e. oraz trzy nekropolie (groby rodzinne) z III i IV wieku. Można zwiedzić różne jaskinie (aczkolwiek nie udało mi się odnaleźć więcej niż 3 + kościół) i zakończyć wycieczkę widokiem z twierdzy, oferującej panoramę na Morze Czarne. Po drodze czekają na Was także piękne widoki na strome klify wpadające do morza.


Przylądek Kaliakra to leżący 34 km na północ od miasta Bałczik wydłużony skalisty półwysep. Poza legendami, Kaliakra szczyci się również bogatą historią, sięgającą czasów trackich od około IV wieku p.n.e. Tutejsze klify, których wysokość zaczyna się od 60 – 70 metrów, wpadają bezpośrednio do Morza Czarnego zapewniając spektakularny widok. Jeśli planujecie podróż autem, to miejsce warto zobaczyć w Bułgarii i dopisać do swojej listy.
Kamienny Las w Bułgarii znajduję się około kilkunastu kilometrów na zachód od Warny. Najlepiej dotrzeć tutaj oczywiście autem, bo atrakcja znajduje się zaraz przy głównej ulicy.
Czym jest ów Kamienny Las? To miniaturowa piaszczysta pustynia zdominowana mniejszymi lub większymi kamiennymi kolumnami. Przez tysiące lat natura rzeźbiła kamienne figury, formując z nich różne kształty, które zachowały się po dzisiejsze czasy i stanowią atrakcję Bułgarii. Mówi się, że w dalekiej przeszłości Kamienny Las znajdował się pod wodą na dnie starożytnego morza, po którym dzisiaj możemy śmiało spacerować.
Wielkie Tyrnowo to jedno z moich największych zaskoczeń tego wyjazdu. To przepiękne miasto, które najlepiej prezentuje się z… góry! Polecam Wam małą wspinaczkę na Wzgórze Garga Bair, z którego zobaczycie miasto w całej okazałości. To jednak nie wszystko, bo dla odważnych zamontowano huśtawkę The Love Swing. Dotarcie do niej nie należy do najłatwiejszych i jest momentami bardzo niebezpieczne. Nie polecam, żebyście szli z dziećmi, bo nie ma żadnych zabezpieczeń przed stromymi skarpami.
Auto należy zostawić na dzikim parkingu przy drodze do klasztoru https://goo.gl/maps/Dz9ZcxskMagd1SRn6 a następnie udać się na wędrówkę do The Love Swing https://goo.gl/maps/QFSvzEXEPooCdxGs7


Po zachwycie nad widokiem na Wielkie Tyrnowo, koniecznie zajrzyjcie do centrum miasteczka. Znajdziecie w nim wiele uroczych uliczek, ogólnodostępnych tarasów widokowych, sklepików i restauracji. Spokojnie można by spędzić tutaj nawet kilka dni! Polecam Wam odnaleźć genialny, nieco ukryty punkt widokowy, z którego zrobicie super zdjęcia https://goo.gl/maps/U4k7mV9wCbHTTXCi8

Auto możecie zaparkować tutaj https://goo.gl/maps/EV2WEPGycrjNhLSu9
Z Wieliego Tyrnowa jest już bardzo blisko do kolejnego bułgarskiego miasta. Stara Zagora jest miastem wyjątkowym położonym w sercu Bułgarii u podnóża Srednej Gory. Ale chyba nigdy nie zgadlibyście, na czym polega jej wyjątkowość! Otóż polega na tym, że nie znajdziemy w mieście zakrętów.
Jak to możliwe? Stara Zagora po wojnie rosyjsko-tureckiej została odbudowana na planie prostopadłych ulic. Miasto było tak zniszczone, że dało się je zbudować niemal od nowa według planów czeskiego architekta Lubora Bayera. Oprócz tego, no cóż… nic mnie w tym mieście nie urzekło. Jedynym ciekawym miejscem, do którego warto zajrzeć jest potężny pomnik Pamięci Obrońców Stara Zagora i przepiękny widok na miasto, który rozpościera się ze wzgórza. Jeśli interesujecie się historią, polecam Wam poczytać więcej o tym miejscu. My jednak postanowiliśmy zakończyć zwiedzanie na panoramie Starej Zagory i jechać dalej, w stronę południowego wybrzeża.
To zbiornik położony w dolinie rzeki Luda Kamchia, 1 km od wsi Tsonevo. Zbiornik zajmuje trzecie miejsce pod względem wielkości w Bułgarii. Nad zbiornikiem króluje kilka spektakularnych mostów, z których można go podziwiać. Najlepsze kadry złapiecie z drona.
To jednak nie zbiornik jest tutaj największą atrakcją a tak zwane Wonderful Rocks. To bardzo ciekawe formacje skalne, w których wydrążono tunele umożliwiające przejazd. Składają się z około dziesięciu pięknych igieł skalnych, wysokich na 40-50 metrów, przypominających zamkowe wieże. Powstały pod wpływem wody i wiatru na wapień. Najlepszy widok na skały znajdziecie po drugiej stronie zbiornika, gdzie mieści się niewielka dzika plaża. Aby tu dojść trzeba zostać auto na zatoczce przy drodze, a następnie kierować się wydeptaną ścieżką w stronę zbiornika i skał.
PS. W pobliżu mieszkają dzikie psiaki, dla których możecie zabrać jakieś przekąski. Psy nie są groźne, podchodzą do aut i maślanym wzrokiem patrzą, aby wyprosić coś do jedzenia.







Niewiele brakowało, a ominęlibyśmy to miejsce! Przygotowując się do wyjazdu, Zamek Ravadinovo nie wydał mi się jakoś specjalnie atrakcyjny. W sieci nie znalazłam też wielu zdjęć. Po drodze do Sozopolu postanowiliśmy jednak zaryzykować i zajrzeć tutaj na chwilę. Jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam zamek z bliska! Rodem wyjęty z bajki albo filmu fantasy!
Zacznijmy jednak od początku!
Malowniczy zamek Ravadinovo zbudowany został jako prywatna posiadłość bułgarskiego milionera Georgia Tumpalova. Podobno już od dziecka marzył o takim zamku. W 1996 roku narysował łopatą wielki krzyż na ziemi, gdzie miał powstać zamek, zaś sama budowa rozpoczęła się w 1997 roku. Do dziś to dzieło niedokończone, ciągle rozbudowywane i powiększane o nowe projekty. Właściwa nazwa zamku to Zakochany w wietrze.
Obecnie mieści się w nim galeria sztuki, sala gier i kaplica. Do budowli przylegają też stajnia, winiarnia i mini zoo. Zamek otoczony jest parkiem z jeziorem, wodospadami, licznymi mostkami, marmurowymi rzeźbami i fontannami. Znajdziecie tutaj między innymi replikę… rzymskiej Fontanny di Trevi.
Architektura zamku Ravadinovo to mieszanka różnych technik i stylów. Do jego budowy zużyto 20 tysięcy ton marmurkowego wapienia, który mieni się różnymi odcieniami w zależności od pory dnia. Rano ma różowe odcienie, w ciągu dnia staje się biały, a przy pełni księżyca – świeci.

Wieże ozdobiono elementami z miedzi i mosiądzu, a wysokie mury porasta bluszcz. W 2013 r. ta bajkowa sceneria zwróciła uwagę Hollywoodi i została wykorzystana przez ekipę filmową. W Ravadinovie nakręcono część scen do filmu “Śpiąca królewna. Wyprawa” w reżyserii Caspra Van Dien.
W 2009 r. wartość zamku szacowano na 4 miliony euro i już wówczas właściciel, który sam zaprojektował swoje dzieło, musiał tłumaczyć się skąd wziął na jego budowę środki. Sprawę jednak umorzono – w końcu to Bułgaria 😉
Zamek „Zakochany w wietrze” pomino, że jest dość „młody” może poszczycić się nagrodami. Zdobył złoty i srebrny medal w kategorii „Atrakcja turystyczna” oraz został uznany za cud architektury w prestiżowym międzynarodowym konkursie „A’Design Award”. Zamek wygrał z rezydencją króla Arabii Saudyjskiej Abdullaha, która była na 4 miejscu.
Bilet wstępu na teren zamku to koszt 25 BGN za osobę. Dodatkowo płatne jest wejście do galerii sztuki.
Kolejnym miastem wartym odwiedzenia w Bułgarii jest Sozopol. To jedno z ładniejszych miast na wybrzeżu, jednak moim zdaniem przegrywa z urokiem Nessebaru. A może po prostu po sezonie nie prezentuje się najlepiej? Polecam Wam sprawdzić na własnej skórze.
W Sozopolu, podobnie, jak w Nessebarze znajdziecie starówkę z gąszczem tradycyjnych, domów z drewnianym piętrem. Warto przespacerować się także promenadą, przy której mieści się cała masa restauracji z przepięknym widokiem na morze i plażę.
Plaża w Sinemorec jest bardzo nietypowa, ponieważ oddziela rzekę Weleka od Morza Czarnego, formując coś w rodzaju mierzei z dwoma brzegami: morskim i rzecznym. Wygląda to fenomenalnie, szczególnie z góry, z pobliskiego klifu. Taka kombinacja jest idealna w upalne dni, kiedy woda w Morzu Czarnym jest bardzo ciepła, a zanurzenie się w zimnej rzece Weleka przynosi ochłodę. Aby zobaczyć plażę z góry, koniecznie udajcie się na klif po prawej stronie. Z niego też dojrzycie kolejną przepiękną, ukrytą plażę. Plaża znajduje się na terenie rezerwatu przyrody, więc pod ochroną i nie da się dojechać do niej bezpośrednio autem. Auto należy zostawić na dzikim parkingu i udać się na krótki spacer, aby dojść do plaży.

Po drodze koniecznie zatrzymajcie się na tym fotospocie https://goo.gl/maps/8qVgep89DFZTa1RC7

Plaża Bolata to jedna z najciekawszych i najbardziej nietypowych plaż w Bułgarii. Ta przytulna zatoczka położona jest w rezerwacie przyrody Kaliakra, 14 km od kurortu Kavarna. Przez miejscowych nazywana jest Zatoką Ptaków Nie jest zbyt popularna wśród turystów (całe szczęście!) i wypoczywają tutaj głównie miejscowi i miłośnicy nurkowania. Plaża jest piaskowa, a dno obniża się bardzo łagodnie. Miejsce jest bardzo spokojne i urokliwe. Często są widywane tu delfiny, na piasku leżą muszelki. Można spotkać też maleńkie kraby.
Samochodem dojedziecie do parkingu niemal przy samej plaży. Plaża Bolata to jedyne miejsce w okolicy, gdzie bez problemu można zejść do morza. Zatoczka niesamowicie prezentuje się szczególnie z góry. Na szczęście nie musicie mieć drona, aby zachwycać się takim widokiem. Po prawej stronie, na klifie są schodki, które prowadzą na samą górę, aż do opuszczonej wieży. Wieje tutaj niemiłosiernie, ale widoki zapierają dech w piersiach.
Co warto wiedzieć o plaży Bolata?
Do połowy lat 90’ zatoka była tajną i mocno chronioną bazą wojskową. W tym miejscu do wody schodziły kable komunikacyjne telefonów podobno łączących głowy państw ze stolicami w Sofii z Moskwie. Obecnie, nadal, po prawej stronie plaży, na szczycie skały, widać działający radar.
W jaskiniach Bolata po lewej stronie znaleziono pozostałości starożytnej osady i dowody życia z 400 roku p.n.e, a także Krzyż Maltański – dowód handlu Drugiego Królestwa Bułgarii z Wenecją i Genuą.
Występują tu chronione gatunki czosnku syryjskiego, ropuchy szarej i żółwia kolczastego. Pęknięcia i nisze są istotnymi siedliskami nietoperzy i ssaków stepowych typowych dla tego regionu. Nad plażą przebiega Via Pontica, czyli jedna z głównych autostrad powietrznych ptaków wędrownych z całej Europy. Jeśli Wam się poszczęści, w wodach w pobliżu zatoki możecie również zobaczyć pospolitego delfina.
O plaży Krapec mówi się, że to ostatnia dzika plaża w Bułgarii. Dzika to chyba nie jest już najlepsze słowo, aby opisać to miejsce. Obok znajduje się camping z drewnianymi, pastelowymi domkami, więc domyślam się, że latem aż tak kameralnie tu nie jest. Tak czy siak, jeśli będziecie w okolicy, warto tu zajrzeć i przespacerować się plażą i podziwiać wysokie klify.

Zapisz się do newslettera i otrzymuj podróżnicze informacje na swoją skrzynkę mailową.
Sveti Stefan to niewielka wyspa połączona z lądem wąską groblą, położona kilka kilometrów na południe od Budvy – jednego z najpopularniejszych kurortów w Czarnogórze. Choć mierzy zaledwie 12 400 m², trudno o bardziej rozpoznawalny widok w całym kraju. To właśnie ten maleńki skalisty skrawek z czerwonymi dachami i kamiennymi murami stał się wizytówką czarnogórskiego wybrzeża – i hitem Instagrama.

Najlepsze ujęcia? Z punktów widokowych przy głównej drodze E80 (zaopatrz się w szeroki obiektyw!) lub z kameralnych plaż po obu stronach grobli. Mimo że nie można dziś wejść na wyspę, sam jej widok robi takie wrażenie, że większość turystów zatrzymuje się tutaj chociaż na chwilę. I trudno się dziwić – Sveti Stefan wygląda jak żywcem wyjęty z bajki o śródziemnomorskim raju.
Koniecznie sprawdź też moją rolkę na Instagramie z historią tego miejsca i oczywiście przepięknymi ujęciami z drona – kliknij tutaj.
A jeżeli planujesz dłuższy, kilkudniowy wyjazd do Czarnogóry, to koniecznie zajrzyj do tego wpisu tutaj.
Tak, warto – i to zdecydowanie, koniecznie! Choć wyspa jest obecnie zamknięta dla zwiedzających, a luksusowy hotel Aman nie przyjmuje gości od 2021 roku, Sveti Stefan to nadal jedna z najpiękniejszych scenerii na czarnogórskim wybrzeżu. Spacer wzdłuż plaży, zdjęcia z punktów widokowych, szybka kawa z panoramą na dawny resort milionerów – to wystarczające powody, by wpisać to miejsce na swoją trasę.
Co więcej, Sveti Stefan można potraktować jako przystanek w drodze do innych atrakcji – np. Budvy. Nawet jeśli nie spędzisz tu całego dnia, chwila zatrzymania się przy tej niezwykłej wyspie z pewnością zostanie w Twojej pamięci (i galerii zdjęć) na długo.

Zanim Sveti Stefan stał się luksusowym symbolem czarnogórskiego wybrzeża, był niewielką osadą rybacką. Na przestrzeni wieków, lokalni mieszkańcy żyli tu z rybołówstwa i handlu. Wyspa, choć pięknie położona, nie wyróżniała się niczym szczególnym – ot, kolejne spokojne miejsce nad Adriatykiem.
Wszystko zmieniło się w latach 50. XX wieku, gdy ówczesne władze Jugosławii zdecydowały o przekształceniu wyspy w ekskluzywny kurort. Mieszkańcy zostali przesiedleni na stały ląd, a cała wyspa – dosłownie cała – stała się hotelem. Stylowo odrestaurowano kamienne domy, dodano luksusowe wnętrza i infrastrukturę – a wszystko z zachowaniem historycznego charakteru.
Wkrótce po otwarciu, Św. Stefan zaczął przyciągać elitę z całego świata. W złotej erze lat 60. i 70. był to adres znany tylko wtajemniczonym – z dala od tłumów, ukryty przed oczami paparazzi, idealny dla tych, którzy szukali prywatności i prestiżu.
Wśród gości pojawiali się m.in. Marilyn Monroe, Sophia Loren, Kirk Douglas, Claudia Schiffer, Bobby Fischer czy Carlo Ponti. Wyspa zyskała miano najekskluzywniejszego miejsca wakacyjnego w tej części Europy. I nic dziwnego – malownicza, zamknięta, ekskluzywna, idealna.
Rozpad Jugosławii i wojny na Bałkanach na początku lat 90. przyniosły kres świetności wyspy. Turystyka upadła, hotel zamknięto, a Św. Stefan popadł w zapomnienie.
Dopiero w 2005 roku władze Czarnogóry postanowiły przywrócić mu dawny blask. Wyspę wydzierżawiono prestiżowej sieci Aman Resorts, która przeprowadziła gruntowną renowację. W efekcie powstał hotel marzeń – najbardziej luksusowy na całych Bałkanach. Cena za dobę sięgała nawet do 27 000 zł za apartament. Wyspa była całkowicie zamknięta dla turystów, dostępna jedynie dla hotelowych gości. Do Aman Sveti Stefan należały też sąsiadujące plaże oraz ekskluzywna willa przy lądzie.
Wszystko działało do 2021 roku, kiedy lokalne władze i mieszkańcy zażądali przywrócenia publicznego dostępu do plaż. Protesty, rozbiórka ogrodzeń i napięcia sprawiły, że hotel nie był w stanie zagwarantować prywatności swoim elitarnym gościom. Kompleks zamknięto i do dziś trwa spór prawny między Amanem, rządem i... spadkobiercami ostatniego króla Jugosławii, którzy roszczą sobie prawa do wyspy.
Choć wyspa Sveti Stefan pozostaje zamknięta dla zwiedzających, wizyta w tej okolicy wciąż ma sens – głównie ze względu na spektakularne widoki i urokliwe plaże. To jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc w całej Czarnogórze.
Najlepsze ujęcia Św. Stefana zobaczysz nie z samej plaży, ale z drogi głównej E80, która przebiega nad wyspą. Znajduje się tam punkt widokowy - z barierkami i miejscem do zatrzymania. Znajdziesz tu idealną panoramę do zdjęć – szczególnie o zachodzie słońca, gdy złote światło podkreśla kolor dachówek i lazurową wodę.
Jeśli zależy Ci na idealnym ujęciu, wybierz się tam wcześnie rano lub późnym popołudniem – wtedy światło jest miękkie, a tłumów mniej. To jedno z tych miejsc, które nawet bez możliwości wejścia na wyspę robi ogromne wrażenie.

Tuż przy przesmyku prowadzącym na wyspę znajdują się dwie plaże – po lewej stronie i po prawej stronie. Obie są dostępne - kiedyś z uwagi na funkcjonowanie luksusowego hotelu na wyspie, korzystanie z tych plaż było możliwe tylko dla gości hotelowych.
Oprócz tego, możesz udać się schodkami po prawej stronie i dotrzeć do trzeciej, zdecydowanie bardziej kameralnej plaży przy willi, która oferuje równie spektakularne widoki.
Czy warto się tam zatrzymać? Jeśli szukasz miejsca na krótką kąpiel w otoczeniu pięknych widoków – zdecydowanie tak. Choć plaża jest kamienista i bez większych udogodnień, ma swój urok, a leżenie z widokiem na wyspę to niezła rekompensata. W sezonie może być tłoczno, ale w maju, czerwcu czy wrześniu – warunki są idealne.
W pobliżu plaży znajdziesz też smaczną restaurację Olive, kilka drzew dających cień oraz sklepiki z lodami i napojami.
TIP! Parking w Sveti Stefan jest stosunkowo drogi, bo kosztuje 4 euro za godzinę (dane na rok 2025), ale mam dla Ciebie wskazówkę, jak zaparkować całkowicie za darmo albo chociaż o połowę taniej! Wystarczy, że zjesz posiłek w restauracji Olive za minimum 30 euro, a na paragonie otrzymasz kod uprawniający do bezpłatnego pakietu, który musisz pokazać strażnikowi przy wyjeździe. Jeśli jednak wydasz w restauracji mniej niż 30 euro, wtedy otrzymasz 50% rabatu na parking.
Jeśli nie chcesz spędzać całego dnia na jednej plaży, możesz rozważyć inne miejsca w okolicy:
Nawet jeśli nie wejdziesz na wyspę, okolica Sveti Stefana oferuje wystarczająco dużo, by spędzić tam spokojne pół dnia lub nawet cały dzień.
Jeśli zastanawiasz się, czy Sveti Stefan warto odwiedzić – mimo że wyspa jest zamknięta – odpowiedź brzmi: tak, zdecydowanie! Ale z odpowiednio ustawionymi oczekiwaniami.
Nie spodziewaj się luksusowej atmosfery ani możliwości zwiedzania hotelowego kompleksu. Nie wejdziesz na wyspę, nie wypijesz kawy w restauracji z widokiem na Adriatyk i nie poczujesz się jak Sophia Loren – ale mimo to, Św. Stefan to jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc w Czarnogórze. I to się nie zmieniło.
Z punktów widokowych można zrobić zdjęcia, które wyglądają jak z pocztówki. Sama okolica jest przyjemna, spokojna i zielona, a plaże – choć kamieniste – zachwycają kolorem wody i panoramą wyspy na tle gór. Spacer po parku Milocer czy kąpiel w pobliskiej zatoczce to świetny sposób na spędzenie leniwego popołudnia.
Jeśli masz ograniczony czas i chcesz odwiedzić tylko największe hity Czarnogóry – Kotor, Perast, Budvę – to Sveti Stefan może być dodatkiem na 1-2 godziny. Ale jeśli masz więcej czasu, lubisz fotografie, widoki i nie przeszkadza Ci brak dostępu do luksusów, to miejsce spokojnie zasługuje na Twoją uwagę.
To trochę jak z odwiedzeniem zamku, który możesz zobaczyć tylko z zewnątrz – nadal może zrobić ogromne wrażenie.

Sveti Stefan leży zaledwie około 10 km na południe od Budvy, więc jest łatwo dostępny nawet na krótki wypad. Najwygodniejszą opcją jest samochód, którym dojedziesz w około 15 minut drogą E80. Po drodze możesz zatrzymać się na kilku punktach widokowych (np. przy drodze tuż nad wyspą – polecam parking Villa Slavica albo Viewpoint Sveti Stefan, choć liczba miejsc jest ograniczona).
Bezpośrednio przy plaży dostępny jest płatny parking – ceny różnią się w zależności od sezonu, ale w szczycie sezonu trzeba liczyć się z kosztami około 4–5€ za godzinę. W sezonie lepiej przyjechać rano lub po godzinie 17:00, gdy turystów jest mniej.
Auto to absolutna podstawa, jeśli chcesz zobaczyć w Czarnogórze coś więcej niż tylko najbliższą plażę czy centrum miasta. Daje pełną swobodę – możesz zatrzymać się przy punktach widokowych, zjechać w boczne drogi i dotrzeć do miejsc, do których nie dojeżdża komunikacja publiczna.
Samochód wypożyczyliśmy bezpośrednio po przylocie na lotnisku w Podgoricy – wybraliśmy lokalną wypożyczalnię, a 4 dni wynajmu kosztowały nas około 500 zł. Dodatkowo zdecydowaliśmy się na pełne ubezpieczenie (około 14 euro za dobę), dzięki czemu nie musieliśmy blokować depozytu na karcie kredytowej. To ogromny komfort – brak zamrożonych środków i spokojna głowa przy zwrocie auta.
Rezerwację zrobiliśmy wcześniej przez wyszukiwarkę Discovercars.com – i to zdecydowanie polecam ogarnąć jeszcze przed wyjazdem.
Dlaczego warto skorzystać z porównywarki wypożyczalni aut?
Dzięki takiej rezerwacji wszystko masz dopięte przed podróżą – wysiadasz z samolotu, odbierasz kluczyki i ruszasz odkrywać Czarnogórę na własnych zasadach.
Z Budvy możesz też dotrzeć lokalnym autobusem (linią do Petrovaca lub Bar) – przystanek znajduje się przy głównej drodze nad wyspą. Przejście pieszo z przystanku do plaży zajmuje około 5 minut.
Choć sam hotel Aman Sveti Stefan jest nieczynny, w okolicy znajdziesz kilka przyjemnych restauracji i kawiarni z pięknym widokiem. Na uwagę zasługują:
W sezonie ceny są nieco zawyżone (jak w całej okolicy Budvy), więc warto spojrzeć na menu przed wejściem. Średni koszt obiadu dla jednej osoby to 15–25€.
Sveti Stefan to miejsce pełne kontrastów: symbol luksusu, który dziś można podziwiać tylko z zewnątrz. Mimo to wciąż przyciąga setki turystów dziennie – i nie bez powodu. Widok na wyspę, różowe kamyki na plaży, krystalicznie czysta woda i góry w tle tworzą niepowtarzalny klimat.
To przystanek, który nie zajmie Ci całego dnia, ale zostanie w pamięci na długo – zwłaszcza jeśli zrobisz zdjęcie z punktu widokowego o złotej godzinie.
Jeśli planujesz podróż po południowym wybrzeżu Czarnogóry – zdecydowanie warto dodać Sveti Stefan do planu. Nawet jeśli nie wejdziesz na wyspę, poczujesz jej wyjątkowy charakter. A kto wie – może kiedyś znów zostanie otwarta?
1 thought on “Roadtrip Bułgaria – co warto zobaczyć w 7 dni?”
Bułgaria oferuje miejsca, które koniecznie trzeba zobaczyć. Sofię zdobi katedra Aleksandra Newskiego i ruiny rzymskiej Serdiki w sercu miasta. Weliko Tyrnowo urzeka fortecą Carewec i średniowiecznym klimatem w górach. Monastyr Rila, w sercu gór, zachwyca sztuką i spokojem UNESCO. Słoneczny Brzeg to plaże i imprezowy klimat nad Morzem Czarnym. Siedem Jezior Rilskich kusi turkusowymi wodami i szlakami. Szipka w Starej Płaninie skrywa pomnik wolności i widoki. Te punkty to esencja Bułgarii – od historycznych skarbów, przez przyrodę, po letni relaks, oferując podróż pełną kontrastów i piękna!