Bądźmy w kontakcie!
Zapisz się do newslettera i otrzymuj podróżnicze informacje na swoją skrzynkę mailową.
Capri to jedna z najpiękniejszych włoskich wysp. Słynie z cudownych widoków, błękitnej wody w wielu odcieniach i stromych skał, po których od razu rozpoznacie tę wyspę. To także miejsce pełne luksusowych willi, hoteli i markowych sklepów, jak Dior czy Prada.
Urok i piękno tej niewielkiej wyspy docenił już Homer, nazywając ją ziemią pełną kwiatów. Capri było także ulubionym kurortem cesarzy rzymskich Oktawiana Augusta i Tyberiusza. Obecnie wyspa Capri szczególnie lubiana jest przez gwiazdy. Wakacje spędzili tutaj między innymi Heidi Klumm, Leonadro DiCaprio, Kim Kardashian i Kris Jenner, Selena Gomez czy Jennifer Lopez. Capri najpiękniej prezentuje się z łódki, więc rejs dookoła wyspy to obowiązkowy punkt zwiedzania.
Capri to włoska wyspa na Morzu Tyrreńskim w Zatoce Neapolitańskiej, część archipelagu Wysp Kampańskich. Położona jest w pobliżu półwyspu Sorrento. Nazwa wyspy pochodzi od słowa Kapros (grec. – dzik) lub Capra (łac. – koza), a jej powierzchnia wynosi 10,4 km² a obwód 17,0 km. Na wyspie położone są dwa miasta: Capri i Anacapri. Zamieszkuje ją niecałe 10 tysięcy mieszkańców.
Zastanawiasz się, kiedy jechać na Capri? Najlepszymi miesiącami na odwiedzenie Capri są maj i czerwiec lub wrzesień i październik. Temperatura wynosi już ponad 20 stopni, ale nie jest jeszcze upalnie. Szanse na opady są niewielkie. To idealny czas na eksplorowanie wyspy i korzystanie z jej uroków. W tym czasie nie ma też wielu turystów, więc unikniecie kolejek do busów czy funicolare i tłumów na wąskich uliczkach Capri.
Capri jest wyspą górzystą. Mimo, że brzegi wyspy to w większości wysokie skaliste klify, znajdują się tu plaże pozwalające zejść do wody. Niestety niektóre zatoczki dostępne są tylko od strony morza, więc dostać się na nie można wyłącznie łodzią lub motorówką. Po Capri można spacerować całymi dniami, za każdym razem odkrywając nowe, urocze zakątki.
Capri to jedna z najbardziej luksusowych wysp we Włoszech. Słynie z niesamowitych widoków, majestatycznych skał wyrastających z morza, turkusowej wody w wielu odcieniach i egzotycznej roślinności. To właśnie tutaj znane i zamożne osoby chętnie spędzają wakacje. Byli tutaj między innymi Leonardo DiCaprio, Selena Gomez, Jennifer Lopez, Kim Kardashian, Beyonce czy Heidi Klum.
Oprócz wypoczywających celebrytów, Capri słynie także z… małych, kolorowych, ręcznie zdobionych dzwoneczków! Zdobione dzwoneczki to jeden z tradycyjnych symboli Capri, który według lokalnej legendy rozbrzmiewa szczęściem. Miejscowa legenda głosi, że pasterz zgubił swoją jedyną owcę i aby ją odnaleźć, podążył za dźwiękiem dzwonka do krawędzi urwiska. Tam ukazał mu się św. Michał i dał mu mały dzwoneczek, który miał go chronić przed złem. Na Capri znajdziecie mnóstwo ręcznie robionych dzwoneczków w różnych kształtach. Tworzone są też specjalne kolekcje, na przykład z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Najwięcej sklepików z tymi uroczymi gadżetami ulokowano w okolicy Marina Grande.
Na wyspę można dostać się tylko drogą morską. Latem wiele wodolotów i promów wypływa z Neapolu, Sorrento, Positano, Amalfi, Salerno i Maiori. Wielu przewoźników oferuje rejsy codziennie, a w szczycie sezonu statki wypływają nawet co 20-30 minut. Pamiętajcie jednak, że poza sezonem rejsy nie odbywają się tak często, więc warto wcześniej zorientować się, w które dni i o której godzinie można popłynąć na Capri. Koszt dopłynięcia na wyspę różni się od rodzaju łodzi (wodoloty płyną szybciej, ale są droższe, promy płyną wolniej, ale są tańsze), przewoźnika i portu, z którego wypływacie. Promy pasażerskie dopływają do niewielkiego portu w Capri. Kawałek dalej, za betonowym falochronem znajduje się niewielki port z łodziami rybackimi i jachtami. Średnio cena za rejs wynosi około 20 euro za osobę w jedną stronę.
Bilety na rejsy kupuje się na wyznaczone godziny. Najlepiej wybrać jak najwcześniejszą godzinę i zarezerwować sobie też bilet powrotny na daną godzinę. Często bywa tak, że rejsy na poszczególne godziny są już całkowicie zabookowane i czekając na ostatni statek może okazać się, że… nie macie czym wrócić i czeka Was nocka na Capri.
Wybrzeże Amalfi jest przepiękne, ale jeśli chcielibyście opuścić je i popłynąć na Capri, to jest to jak najbardziej możliwe! Będąc w Positano, możecie skorzystać z oferty kilku przewoźników i popłynąć na Capri. Warto skorzystać z wyszukiwarki https://www.directferries.pl, aby znaleźć ofertę w najniższej cenie. Często sprawdza się zasada: im wcześniej zarezerwujesz rej, tym jest taniej. To jednak dość ryzykowna strategia ze względu na pogodę – podczas burzy, silnych wiatrów, rejs może się nie odbyć. Poza sezonem wystarczy, jeśli zarezerwujecie rejs na 1-2 dni przed, a w sezonie 2-4 dni wcześniej. Spędzając kilka dni w Positano możecie w porcie bezpośrednio kupić bilet jeden czy dwa dni wcześniej i to wydaje mi się najrozsądniejszą opcją. Czas rejsu to około 50 minut. Koszt dopłynięcia na Capri różni się w zależności od rodzaju łodzi (wodoloty płyną szybciej, ale są droższe, promy płyną wolniej, ale są tańsze), przewoźnika i portu wyjścia. Średnio cena wynosi około 20 euro za osobę w jedną stronę.
Planujesz podróż do Neapolu i stamtąd chciałbyś popłynąć na Capri? Żaden problem! Rejs trwa około 80 minut, a koszt biletu na prom to 15 euro. Szybszą, ale nieco droższą opcją jest podróż wodolotem, którym w około 40 minut pokonamy tę samą trasę za około 19 euro.
Po przybyciu w szczycie sezonie do jedynego portu na Capri – Marina Grande – z pewnością zauważcie panujący tam chaos. Przepływ tłumów turystów poruszających się wąską uliczką portową w obu kierunkach powoduje bałagan, dlatego warto wypłynąć najwcześniejszym dostępnym danego dnia wodolotem lub promem i kupić od razu także bilet powrotny. Bilety na promy i wodoloty sprzedawane są na konkretny rejs i konkretną jednostkę, dlatego może się tak zdarzyć w szczycie sezonu, że wszystkie miejsca na ostatni kurs powroty zostaną wyprzedane, a Wy nie będziecie mieli jak wrócić.
Capri, pomimo że wydaje się małą wyspą, wcale taka mała nie jest. Jeden dzień to zdecydowanie za krótko, aby zobaczyć wszystko. Żeby jednak odkryć, jak najwięcej będziecie musieli skorzystać z komunikacji miejskiej lub taksówek.
Kasy biletowe znajdują po prawej stronie wychodząc z portu w Marina Grande. Tam też stoi przystanek, z którego odjeżdżają autobusy. Kawałek dalej znajduje się dolna stacja Funicolare (kolejki linowo-torowej), którą wjedziecie z Marina Grande do miasteczka Capri.
Górna stacja Funicolare znajduje się obok słynnego Piazzetta. Z Marina Grande do Capri lub dalej do Anacapri kursują też małe autobusy publicznego przewoźnika. Kasy biletowe znajdziecie także na Piazzetta oraz przy głównych przystankach autobusowych w Capri i Anacapri. Cena biletu za 1 przejazd funicolare to 2 euro. Odważniejsi turyści mogą wjechać jeszcze wyżej, czyli na najwyższe wzniesienie wyspy zwane Monte Solaro (596 m n.p.m.). Poprowadzono do niego wyciąg krzesełkowy (wjazd kosztuje 10 euro). Ze szczytu rozpościera się przepiękna panorama Zatoki Neapolitańskiej.
Taksówki na Capri z pewnością rozpoznacie od razu! Te zabawne, przedłużone kabriolety na każdym kroku rzucają się w oczy. Często mają kolorowe skóry wewnątrz – nieco kiczowate, ale pozwalają się wyróżnić na tle konkurencji 😉
Obowiązkowym punktem wizyty na Capri jest rejs dookoła wyspy. Jeśli mielibyście zrobić tylko jedną rzecz w tym miejscu, to niech to będzie to, bo wyspa najpiękniej prezentuje się z wody. Możecie wykupić wycieczkę na większej łódce lub zaszaleć i zarezerwować prywatny rejs albo wynająć jacht. Ceny za wycieczkę zaczynają się od 18 euro za osobę. Rejs trwa niecałą godzinę.
Podczas rejsu dookoła wysypy zobaczycie to, co Capri ma najlepszego do zaoferowania. Słynne skały Faraglioni, jaskinie z niesamowitym kolorem wody czy Błękitną Grotę. Wapienna budowa wyspy Capri umożliwiła powstanie wielu jaskiń. Na wschodnim brzegu wyspy, pomiędzy wzgórzami Monte Tuoro i Tiberio, mieści się obszar zwany Matermania od Grotta di Matermania. Tutejsza woda ma obłędny, wręcz niewiarygodny kolor!
Skały Faraglioni są jednym z symboli Capri, rozpoznawalnym na całym świecie. Wynurzają się wprost z wody na wysokość przekraczającą nawet 100 metrów. Najwyższa z nich Stella mierzy 109 metrów, średnia Faraglione di mezzo mierzy 81 metrów. Przecina ją naturalna jaskinia, przez którą przepływają wszystkie łodzie turystyczne. I właśnie z nią związana jest pewna legenda! W momencie, gdy łódka przepływa pod skałą, osoby zakochane powinny się tuż pod nią pocałować, dzięki czemu zagwarantują sobie szczęście. Proste? Proste! Damy znać, czy działa 😉
Kolejna ze skał zwana Scopolo lub Faraglione di Fuori mierzy 104 metry i żyje na niej słynna niebieska jaszczurka, która wtopiła się w turkusowy kolor morza i nieba. Do archipelagu skał należy jeszcze nieco oddalony, czwarty Faraglion zwany Monacone.
Wstęp do niej jest dodatkowo płatny i kosztuje około 14 euro. Podróż do wnętrza groty odbywa się na małych łódkach wiosłowych, więc nieunikniona jest przesiadka. Światło wpadające do wąskiej groty jest filtrowane przez wodę morską, co sprawia, że ma niesamowity błękitny kolor. Wstęp do Grotta Azzurra obejmuje bilet wstępu 4 euro i usługę wpłynięcia do środka małą łódką 10 euro. Do Groty można też dojechać autobusem z Anacapri.
Z morza widoczna jest też kolejna formacja skalna – Arco Nature (Łuk Naturalny). Najprawdopodobniej jest to pozostałość wejścia do nieistniejącej już groty skalnej. W pobliskiej zatoce znajdują się kolejne dwie groty: Biała (Grotta Bianca) i Grotta Meravigliosa. Mają wspólne wejście znajdujące się powyżej poziomu morza. Nieco niżej położona jest Biała Grota. W dwóch misach groty miesza się woda morska i słodka (źródlana), stężenie zawartych w niej minerałów jest przyczyną białego zabarwienia wody, od którego pochodzi nazwa groty. Wyżej znajduje się wejście do Grotta Meravigliosa, w którym widoczny jest stalagmit zwany „Wykapaną Madonną”.
Najważniejszą rzeczą, którą musicie wiedzieć podczas planowania podróży jest to, że wyspa dzieli się na dwie części: miasteczka Capri i Anacapri. Capri jest szczególnie uwielbiane przez turystów ze względu na piękno krajobrazów, które oferuje. Część wyspy skupiona wokół miejscowości Capri jest bardziej turystyczna i droższa, natomiast Anacapri, położone na szczycie wzgórza, jest znacznie spokojniejsze i tańsze. Oba te miasteczka warto zobaczyć podczas pobytu na wyspie.
Odkrywanie Capri zacznijcie od udania się na kolejkę linową – Funicular, która zawiezie Was w kilka chwil na główny plac Capri – Piazza Umberto I. Możecie też pokusić się o spacer z portu do miasteczka krętą drogą.
Nazywa się go sercem Capri. To właśnie stąd odchodzą główne ulice, a wzdłuż nich – zwłaszcza w pobliżu Piazzetta – mieszczą się liczne butiki sławnych projektantów, odwiedzane przez zamożnych turystów. Możecie tutaj znaleźć Diora, Pradę czy Louis Vuitton. Oprócz rajdu po sklepach, można też zjeść w którejś z ekskluzywnych restauracji i kawiarnii.
Z głównego placu polecam kierować się do Ogrodów Augusta (Giardini di Augusto), gdzie znajdziecie taras widokowy. Wzdłuż drogi prowadzącej do Giardini będziecie mijać budkę ozdobioną dziesiątkami pachnących cytryn. Tutaj kupicie najlepsze granity i soki przyrządzane wyłącznie z lokalnych owoców. Od razu uprzedzam, że sok z cytryn jest potwornie kwaśny i nie obędzie się bez saszetki cukru, którą dostaniecie w zestawie.
Legenda mówi, że w 1380 r. ojciec Klasztoru Kartuzów św. Jakuba, zaskoczony wiadomością o przybyciu na Capri królowej Joanny Anjou, zebrał bukiet najpiękniejszych kwiatów na wyspie. Stały one w tej samej wodzie przez trzy dni, a kiedy poszedł je wyrzucić, zauważył, że nabrała ona tajemniczego zapachu, którego nigdy wcześniej nie doświadczył. Zwrócił się więc do zakonnika specjalizującego się w alchemii, który „wyśledził” pochodzenie zapachu od „Garofilium Silvestre Caprese”. To właśnie ta woda stała pierwszymi perfumami inspirowanymi Wyspą Capri.
Mówi się, że w 1948 r. przeor klasztoru odnalazł stare receptury perfum i za zgodą papieża ujawnił je chemikowi z Piemontu na północy Włoch, tworząc w ten sposób najmniejsze laboratorium perfumeryjne na świecie, nazywając je „Kartuzja”, czyli „Charterhouse”. Wszystkie etapy produkcji to praca ręczna, która gwarantuje stosowanie tradycyjnych metod pozyskiwania zapachów. Każdy perfum ze sklepu stworzony jest z komponentów dostępnych na Capri i ma przywodzić na myśl pobyt na wyspie. Perfumy można kupić też w oficjalnym sklepie internetowym https://www.carthusia.it/ Ceny za flakonik zaczynają się od 60 euro.
Giardini di Augustoto niewielki ogród botaniczny, z którego rozpościera się wspaniały widok na skały Faraglioni i aleję Via Krupp. Oprócz egzotycznej roślinności znajdują się tutaj ciekawe rzeźby. Można też usiąść na jednej z kilku ławeczek i delektować się widokiem. Wstęp jest bezpłatny.
Z dużego tarasu ogrodu można podziwiać Faraglioni tuż przed sobą. Po lewej stronie widać Certosa di San Giacomo, czyli najstarszy klasztor na Capri, zbudowany w 1371 roku. Po prawej stronie ujrzycie niesamowity widok na Via Krupp.
Ta spektakularna droga, a raczej piesza aleja łącząca Capri z Marina Piccola, została ufundowana przez niemieckiego przedsiębiorcę i milionera Alfreda Kruppa, który przybył na Capri w celu podreperowania zdrowia. Zauroczony wyspą osiadł na niej na stałe. Dwukilometrową drogę wykutą w niemalże pionowej skale oddano do użytku w roku 1900, dwa lata po rozpoczęciu budowy. W roku 2008 oddano ją ponownie po trwającym 30 lat remoncie. Obecnie droga znów jest zamknięta, do odwołania…
Wracamy do placu głównego i kierujemy się dalej w poszukiwaniu plaży do Marina Piccola. Po drodze mijamy tutejsze wille i niesamowitą roślinność. Marina Piccola to obszar z plażami i niewielkim portem znajdujący się w południowej części Capri. W starożytności był tutaj port rzymski. Teraz znajdują się tutaj niewielkie plaże (w większości płatne) z zapleczem gastronomicznym. Warto przyjść tutaj pieszo i wrócić busikiem, bo kręta droga pod górę może być nieco uciążliwa. Pozwoli to także zaoszczędzić czas, jeśli jesteście na Capri tylko jeden dzień. Cena za przejazd busem to 2 euro od osoby.
Anacapri
Anacapri okazało się o wiele spokojniejszym i mniej zatłoczonym miasteczkiem niż Capri. W godzinach sjesty było tutaj niemal pusto. Warto przespacerować się uliczkami i zajrzeć w wąskie zaułki lub odpocząć na jednej z ławek wyłożonych ręcznie malowaną ceramiką. Przejazd autobusem z Capri do Anacapri trwa ok. 10 minut, koszt za przejazd to 2 euro od osoby.
Cena na Capri nie należą do najniższych, ale warto sprawić sobie jakiś drobiazg, który będzie nam przywodził na myśl spędzony tam czas. Zastanawiacie się, jakie pamiątki przywieźć z Capri? Świetnym prezentem dla Waszych bliskich będą tradycyjne dzwoneczki św. Michała. Możecie też skusić się na biżuterię z korala. U tutejszych jubilerów kupicie ręcznie robione kolczyki ze złota lub srebra z różnymi odcieniami korali. Jeśli dysponujecie nieco większym budżetem, warto przywieźć ze sobą perfumy inspirowane zapachami Capri. Znajdziecie je w legendarnym sklepie Carthusia lub lokalnych drogeriach. Na wyspie można także wyposażyć się w ręcznie robione sandały pod wymiar z butiku Amadeo Canfory. Oryginalne sandały z miękkiej skóry, dekorowane koralami, kamieniami turkusu, a nawet kryształami Swarovskiego z logo Canfory będą eleganckim dodatkiem letnich stylizacji.
Zapisz się do newslettera i otrzymuj podróżnicze informacje na swoją skrzynkę mailową.
Sveti Stefan to niewielka wyspa połączona z lądem wąską groblą, położona kilka kilometrów na południe od Budvy – jednego z najpopularniejszych kurortów w Czarnogórze. Choć mierzy zaledwie 12 400 m², trudno o bardziej rozpoznawalny widok w całym kraju. To właśnie ten maleńki skalisty skrawek z czerwonymi dachami i kamiennymi murami stał się wizytówką czarnogórskiego wybrzeża – i hitem Instagrama.

Najlepsze ujęcia? Z punktów widokowych przy głównej drodze E80 (zaopatrz się w szeroki obiektyw!) lub z kameralnych plaż po obu stronach grobli. Mimo że nie można dziś wejść na wyspę, sam jej widok robi takie wrażenie, że większość turystów zatrzymuje się tutaj chociaż na chwilę. I trudno się dziwić – Sveti Stefan wygląda jak żywcem wyjęty z bajki o śródziemnomorskim raju.
Koniecznie sprawdź też moją rolkę na Instagramie z historią tego miejsca i oczywiście przepięknymi ujęciami z drona – kliknij tutaj.
A jeżeli planujesz dłuższy, kilkudniowy wyjazd do Czarnogóry, to koniecznie zajrzyj do tego wpisu tutaj.
Tak, warto – i to zdecydowanie, koniecznie! Choć wyspa jest obecnie zamknięta dla zwiedzających, a luksusowy hotel Aman nie przyjmuje gości od 2021 roku, Sveti Stefan to nadal jedna z najpiękniejszych scenerii na czarnogórskim wybrzeżu. Spacer wzdłuż plaży, zdjęcia z punktów widokowych, szybka kawa z panoramą na dawny resort milionerów – to wystarczające powody, by wpisać to miejsce na swoją trasę.
Co więcej, Sveti Stefan można potraktować jako przystanek w drodze do innych atrakcji – np. Budvy. Nawet jeśli nie spędzisz tu całego dnia, chwila zatrzymania się przy tej niezwykłej wyspie z pewnością zostanie w Twojej pamięci (i galerii zdjęć) na długo.

Zanim Sveti Stefan stał się luksusowym symbolem czarnogórskiego wybrzeża, był niewielką osadą rybacką. Na przestrzeni wieków, lokalni mieszkańcy żyli tu z rybołówstwa i handlu. Wyspa, choć pięknie położona, nie wyróżniała się niczym szczególnym – ot, kolejne spokojne miejsce nad Adriatykiem.
Wszystko zmieniło się w latach 50. XX wieku, gdy ówczesne władze Jugosławii zdecydowały o przekształceniu wyspy w ekskluzywny kurort. Mieszkańcy zostali przesiedleni na stały ląd, a cała wyspa – dosłownie cała – stała się hotelem. Stylowo odrestaurowano kamienne domy, dodano luksusowe wnętrza i infrastrukturę – a wszystko z zachowaniem historycznego charakteru.
Wkrótce po otwarciu, Św. Stefan zaczął przyciągać elitę z całego świata. W złotej erze lat 60. i 70. był to adres znany tylko wtajemniczonym – z dala od tłumów, ukryty przed oczami paparazzi, idealny dla tych, którzy szukali prywatności i prestiżu.
Wśród gości pojawiali się m.in. Marilyn Monroe, Sophia Loren, Kirk Douglas, Claudia Schiffer, Bobby Fischer czy Carlo Ponti. Wyspa zyskała miano najekskluzywniejszego miejsca wakacyjnego w tej części Europy. I nic dziwnego – malownicza, zamknięta, ekskluzywna, idealna.
Rozpad Jugosławii i wojny na Bałkanach na początku lat 90. przyniosły kres świetności wyspy. Turystyka upadła, hotel zamknięto, a Św. Stefan popadł w zapomnienie.
Dopiero w 2005 roku władze Czarnogóry postanowiły przywrócić mu dawny blask. Wyspę wydzierżawiono prestiżowej sieci Aman Resorts, która przeprowadziła gruntowną renowację. W efekcie powstał hotel marzeń – najbardziej luksusowy na całych Bałkanach. Cena za dobę sięgała nawet do 27 000 zł za apartament. Wyspa była całkowicie zamknięta dla turystów, dostępna jedynie dla hotelowych gości. Do Aman Sveti Stefan należały też sąsiadujące plaże oraz ekskluzywna willa przy lądzie.
Wszystko działało do 2021 roku, kiedy lokalne władze i mieszkańcy zażądali przywrócenia publicznego dostępu do plaż. Protesty, rozbiórka ogrodzeń i napięcia sprawiły, że hotel nie był w stanie zagwarantować prywatności swoim elitarnym gościom. Kompleks zamknięto i do dziś trwa spór prawny między Amanem, rządem i... spadkobiercami ostatniego króla Jugosławii, którzy roszczą sobie prawa do wyspy.
Choć wyspa Sveti Stefan pozostaje zamknięta dla zwiedzających, wizyta w tej okolicy wciąż ma sens – głównie ze względu na spektakularne widoki i urokliwe plaże. To jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc w całej Czarnogórze.
Najlepsze ujęcia Św. Stefana zobaczysz nie z samej plaży, ale z drogi głównej E80, która przebiega nad wyspą. Znajduje się tam punkt widokowy - z barierkami i miejscem do zatrzymania. Znajdziesz tu idealną panoramę do zdjęć – szczególnie o zachodzie słońca, gdy złote światło podkreśla kolor dachówek i lazurową wodę.
Jeśli zależy Ci na idealnym ujęciu, wybierz się tam wcześnie rano lub późnym popołudniem – wtedy światło jest miękkie, a tłumów mniej. To jedno z tych miejsc, które nawet bez możliwości wejścia na wyspę robi ogromne wrażenie.

Tuż przy przesmyku prowadzącym na wyspę znajdują się dwie plaże – po lewej stronie i po prawej stronie. Obie są dostępne - kiedyś z uwagi na funkcjonowanie luksusowego hotelu na wyspie, korzystanie z tych plaż było możliwe tylko dla gości hotelowych.
Oprócz tego, możesz udać się schodkami po prawej stronie i dotrzeć do trzeciej, zdecydowanie bardziej kameralnej plaży przy willi, która oferuje równie spektakularne widoki.
Czy warto się tam zatrzymać? Jeśli szukasz miejsca na krótką kąpiel w otoczeniu pięknych widoków – zdecydowanie tak. Choć plaża jest kamienista i bez większych udogodnień, ma swój urok, a leżenie z widokiem na wyspę to niezła rekompensata. W sezonie może być tłoczno, ale w maju, czerwcu czy wrześniu – warunki są idealne.
W pobliżu plaży znajdziesz też smaczną restaurację Olive, kilka drzew dających cień oraz sklepiki z lodami i napojami.
TIP! Parking w Sveti Stefan jest stosunkowo drogi, bo kosztuje 4 euro za godzinę (dane na rok 2025), ale mam dla Ciebie wskazówkę, jak zaparkować całkowicie za darmo albo chociaż o połowę taniej! Wystarczy, że zjesz posiłek w restauracji Olive za minimum 30 euro, a na paragonie otrzymasz kod uprawniający do bezpłatnego pakietu, który musisz pokazać strażnikowi przy wyjeździe. Jeśli jednak wydasz w restauracji mniej niż 30 euro, wtedy otrzymasz 50% rabatu na parking.
Jeśli nie chcesz spędzać całego dnia na jednej plaży, możesz rozważyć inne miejsca w okolicy:
Nawet jeśli nie wejdziesz na wyspę, okolica Sveti Stefana oferuje wystarczająco dużo, by spędzić tam spokojne pół dnia lub nawet cały dzień.
Jeśli zastanawiasz się, czy Sveti Stefan warto odwiedzić – mimo że wyspa jest zamknięta – odpowiedź brzmi: tak, zdecydowanie! Ale z odpowiednio ustawionymi oczekiwaniami.
Nie spodziewaj się luksusowej atmosfery ani możliwości zwiedzania hotelowego kompleksu. Nie wejdziesz na wyspę, nie wypijesz kawy w restauracji z widokiem na Adriatyk i nie poczujesz się jak Sophia Loren – ale mimo to, Św. Stefan to jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc w Czarnogórze. I to się nie zmieniło.
Z punktów widokowych można zrobić zdjęcia, które wyglądają jak z pocztówki. Sama okolica jest przyjemna, spokojna i zielona, a plaże – choć kamieniste – zachwycają kolorem wody i panoramą wyspy na tle gór. Spacer po parku Milocer czy kąpiel w pobliskiej zatoczce to świetny sposób na spędzenie leniwego popołudnia.
Jeśli masz ograniczony czas i chcesz odwiedzić tylko największe hity Czarnogóry – Kotor, Perast, Budvę – to Sveti Stefan może być dodatkiem na 1-2 godziny. Ale jeśli masz więcej czasu, lubisz fotografie, widoki i nie przeszkadza Ci brak dostępu do luksusów, to miejsce spokojnie zasługuje na Twoją uwagę.
To trochę jak z odwiedzeniem zamku, który możesz zobaczyć tylko z zewnątrz – nadal może zrobić ogromne wrażenie.

Sveti Stefan leży zaledwie około 10 km na południe od Budvy, więc jest łatwo dostępny nawet na krótki wypad. Najwygodniejszą opcją jest samochód, którym dojedziesz w około 15 minut drogą E80. Po drodze możesz zatrzymać się na kilku punktach widokowych (np. przy drodze tuż nad wyspą – polecam parking Villa Slavica albo Viewpoint Sveti Stefan, choć liczba miejsc jest ograniczona).
Bezpośrednio przy plaży dostępny jest płatny parking – ceny różnią się w zależności od sezonu, ale w szczycie sezonu trzeba liczyć się z kosztami około 4–5€ za godzinę. W sezonie lepiej przyjechać rano lub po godzinie 17:00, gdy turystów jest mniej.
Auto to absolutna podstawa, jeśli chcesz zobaczyć w Czarnogórze coś więcej niż tylko najbliższą plażę czy centrum miasta. Daje pełną swobodę – możesz zatrzymać się przy punktach widokowych, zjechać w boczne drogi i dotrzeć do miejsc, do których nie dojeżdża komunikacja publiczna.
Samochód wypożyczyliśmy bezpośrednio po przylocie na lotnisku w Podgoricy – wybraliśmy lokalną wypożyczalnię, a 4 dni wynajmu kosztowały nas około 500 zł. Dodatkowo zdecydowaliśmy się na pełne ubezpieczenie (około 14 euro za dobę), dzięki czemu nie musieliśmy blokować depozytu na karcie kredytowej. To ogromny komfort – brak zamrożonych środków i spokojna głowa przy zwrocie auta.
Rezerwację zrobiliśmy wcześniej przez wyszukiwarkę Discovercars.com – i to zdecydowanie polecam ogarnąć jeszcze przed wyjazdem.
Dlaczego warto skorzystać z porównywarki wypożyczalni aut?
Dzięki takiej rezerwacji wszystko masz dopięte przed podróżą – wysiadasz z samolotu, odbierasz kluczyki i ruszasz odkrywać Czarnogórę na własnych zasadach.
Z Budvy możesz też dotrzeć lokalnym autobusem (linią do Petrovaca lub Bar) – przystanek znajduje się przy głównej drodze nad wyspą. Przejście pieszo z przystanku do plaży zajmuje około 5 minut.
Choć sam hotel Aman Sveti Stefan jest nieczynny, w okolicy znajdziesz kilka przyjemnych restauracji i kawiarni z pięknym widokiem. Na uwagę zasługują:
W sezonie ceny są nieco zawyżone (jak w całej okolicy Budvy), więc warto spojrzeć na menu przed wejściem. Średni koszt obiadu dla jednej osoby to 15–25€.
Sveti Stefan to miejsce pełne kontrastów: symbol luksusu, który dziś można podziwiać tylko z zewnątrz. Mimo to wciąż przyciąga setki turystów dziennie – i nie bez powodu. Widok na wyspę, różowe kamyki na plaży, krystalicznie czysta woda i góry w tle tworzą niepowtarzalny klimat.
To przystanek, który nie zajmie Ci całego dnia, ale zostanie w pamięci na długo – zwłaszcza jeśli zrobisz zdjęcie z punktu widokowego o złotej godzinie.
Jeśli planujesz podróż po południowym wybrzeżu Czarnogóry – zdecydowanie warto dodać Sveti Stefan do planu. Nawet jeśli nie wejdziesz na wyspę, poczujesz jej wyjątkowy charakter. A kto wie – może kiedyś znów zostanie otwarta?