Bądźmy w kontakcie!
Zapisz się do newslettera i otrzymuj podróżnicze informacje na swoją skrzynkę mailową.
Seszele to wymarzone miejsce dla wielu podróżników, ale przed wyjazdem warto zadać sobie pytanie – czy Seszele są drogie? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ponieważ ceny na Seszelach zależą od wielu czynników: od miejsca zakwaterowania, sposobu podróżowania i oczywiście od tego, co zamierzamy robić na miejscu. W tym wpisie przyjrzymy się cenom w sklepach, restauracjach oraz kosztom zakupu żywności i alkoholu. Dzięki temu dowiesz się, jakie wydatki Cię czekają i jak zaplanować budżet na podróż do tego rajskiego miejsca.
Przeczytaj również ten wpis.
Zawarłam tam wiele przydatnych informacji odnośnie wyjazdu na Seszele.
Ceny w sklepach na Seszelach mogą różnić się w zależności od tego, czy kupujemy produkty lokalne, czy importowane. Lokalne produkty są zazwyczaj tańsze, natomiast za importowane towary, jak sery czy szynki włoskie trzeba zapłacić więcej.
W sklepach na Seszelach znajdziemy podstawowe artykuły spożywcze, zarówno te lokalne, jak i importowane. Warto jednak wiedzieć, że żywność importowana, szczególnie z Europy, jest dużo droższa niż ta dostępna w krajach kontynentalnych, na przykład ser 200g w opakowaniu 12 zł, kilogram piersi z kurczaka 28 zł czy słoik dżemu 30 zł. Polecam Ci korzystanie z lokalnych produktów, nie tylko dlatego, że są o wiele tańsze, ale też dlatego, by wspierać lokalną społeczność i spróbować tutejszych specjałów. A wierz mi, że owoce i ryby są tutaj obłędne!

Owoce tropikalne, takie jak mango, papaja czy banany, są stosunkowo tanie, bo uprawiane są lokalnie. Ich ceny wahają się od 5 do 15 zł za kilogram. Z kolei warzywa, zwłaszcza te importowane, mogą być droższe – na przykład za kilogram ziemniaków zapłacimy około 12-14 zł.
Produkty takie jak chleb, mleko czy woda butelkowana mają wyższe ceny niż w Polsce. Przykładowo, bochenek chleba kosztuje około 10 zł, litr mleka – 8-10 zł, a butelka wody 1,5 litra – od 5 do 8 zł. Jeśli chodzi o wodę to polecam zabrać butelkę z filtrem, aby nie musieć na miejscu kupować tej butelkowanej i tym samym nie zostawiać po sobie plastikowych śmieci.
Ceny produktów importowanych są znacznie wyższe niż lokalnych. Kosmetyki, przekąski, a także niektóre produkty spożywcze są sprzedawane w cenach dwukrotnie lub trzykrotnie wyższych niż w Europie.
Za paczkę chipsów czy batonika zapłacisz nawet 15-20 zł. Napoje gazowane, takie jak Coca-Cola, kosztują około 8-10 zł za puszkę 0,33 l.
Kosmetyki, zwłaszcza importowane, są kosztowne. Za szampon, żel pod prysznic czy pastę do zębów zapłacisz znacznie więcej, często powyżej 30-40 zł za produkt.
Ceny w restauracjach na Seszelach różnią się w zależności od standardu lokalu oraz jego położenia. W miejscach bardziej turystycznych trzeba liczyć się z wyższymi kosztami, natomiast lokalne restauracje oferują tańsze, ale równie smaczne posiłki. Szczególnie polecam Ci szukać lokali take away, które oferują bardzo tanie, ale smaczne, lokalne dania.
Jeśli zdecydujesz się na jedzenie w lokalnych restauracjach, na przykład typu take away, ceny będą zdecydowanie niższe niż w eleganckich lokalach turystycznych. Średni koszt obiadu dla jednej osoby to około 40-60 zł. Można zjeść lokalne przysmaki, takie jak curry z rybą, dania z owocami morza czy ryż z warzywami.
Wbrew pozorom, na Seszelach wcale nie tak łatwo znaleźć miejsca z dobrym jedzeniem, dlatego w moim przewodniku Seszele na własną rękę przygotowałam m.in. listę najlepszych kreolskich restauracji na Mahe, Praslin i La Digue, dzięki czemu odkryjesz lokalne smaki i wyjątkowe miejsca, które warto odwiedzić.
Typowe danie kreolskie, takie jak ryż z owocami morza, kosztuje około 50-70 zł. Jeśli wolisz coś mniej egzotycznego, kurczak w sosie kokosowym to koszt około 60 zł.
Take away’e są najtańszą opcją wyżywienia na Seszelach. Za posiłek, który można zabrać ze sobą, zapłacisz od 20 do 40 zł. To świetne rozwiązanie, jeśli chcesz zjeść smacznie i nie wydawać fortuny.
Jeśli planujesz posiłki w restauracjach hotelowych, musisz przygotować się na wyższe ceny. W hotelach 4-5 gwiazdkowych cena obiadu dla jednej osoby może wynosić od 150 do 300 zł, w zależności od wybranego menu i lokalizacji. Najlepsze seszelskie restauracje znajdziesz w moim przewodniku Seszele na własną rękę.
W hotelach luksusowych ceny dań zaczynają się od 150 zł za główne danie, a kompletne menu z przystawkami i deserem może kosztować nawet 500 zł za osobę.
Kolacja w restauracji z widokiem na ocean to nie tylko wspaniałe doświadczenie kulinarne, ale i wydatek. Za romantyczną kolację z winem trzeba zapłacić od 250 do 400 zł za osobę.
Koszty na miejscu na Seszelach dotyczą głównie transportu, zakwaterowania i dodatkowych atrakcji. Warto pamiętać, że wyspy te są popularnym celem podróży, więc ceny mogą być wyższe niż w innych destynacjach tropikalnych.
Transport publiczny, taki jak autobusy, jest stosunkowo tani, jednak na Seszelach popularne są także promy, a dla wygody wiele osób decyduje się na wynajem samochodu lub skutera.
Planujesz podróż na Seszele na własną rękę? Mam dla Ciebie coś, co ułatwi organizację! Stworzyłam ebook, w którym szczegółowo wyjaśniam, jakie są opcje poruszania się między wyspami, ile to kosztuje i z których przewoźników warto skorzystać. Dzięki temu przewodnikowi łatwo zaplanujesz swoją podróż i odkryjesz najpiękniejsze zakątki Seszeli bez stresu!
Koszt biletu na autobus na Seszelach wynosi około 5-7 zł, co czyni go najtańszą opcją transportu na wyspach. Pamiętaj jednak, że do autobusów nie wolno wsiadać z dużą walizką.
Wynajęcie samochodu na jeden dzień to koszt około 150-200 zł, a za wypożyczenie skutera zapłacisz około 100 zł dziennie. Jeśli chciałbyś zobaczyć na Seszelach jak najwięcej to gorąco polecam Ci wypożyczenie auta. Samochód możesz zarezerwować z wyprzedzeniem online – np. przez portal DiscoverCars.com, który porównuje oferty wielu lokalnych wypożyczalni i ułatwia wybór najlepszej opcji. Oprócz tego, w moim przewodniku Seszele na własną rękę znajdziesz listę najlepszych wypożyczalni na Mahe i Praslin oraz mapę ze stacjami benzynowymi. A uwierz mi, że wcale nie ma ich zbyt dużo, a do tego nie są czynne całą dobę, jak w Polsce.
Zakwaterowanie na Seszelach jest zróżnicowane – od tanich pensjonatów po luksusowe hotele. Ceny za noclegi zależą od standardu oraz lokalizacji. W ebooku Seszele na własną rękę, znajdziesz propozycje noclegów na wyspach dostosowane do różnych budżetów. Niezależnie od tego, czy szukasz luksusowego hotelu czy przytulnego pensjonatu, dzięki mojej liście polecanych obiektów, na pewno uda Ci się znaleźć idealne miejsce na pobyt.
Za nocleg w pensjonacie można zapłacić około 300-500 zł za noc, natomiast w hotelach średniej klasy ceny zaczynają się od 600 zł za noc.
Wynajem prywatnego apartamentu czy domku to opcja, którą coraz częściej wybierają turyści. Koszt wynajmu waha się od 500 do 1500 zł za noc, w zależności od lokalizacji i standardu.
Street food na Seszelach to idealne rozwiązanie dla tych, którzy chcą spróbować lokalnych smaków za niewielkie pieniądze. Posiłki dostępne na straganach kosztują od 15 do 30 zł.
Najpopularniejsze dania sprzedawane na ulicach to grillowane ryby, lokalne placki i smażone przekąski. Ceny za takie smakołyki zaczynają się od 15 zł.
Ceny kawy i przekąsek w kawiarniach na Seszelach są nieco wyższe niż w Polsce. Za kawę zapłacisz około 15-20 zł, a za ciasto lub przekąskę – od 20 do 30 zł.
W moim przewodniku “Seszele na własną rękę”, znajdziesz polecane kawiarnie, idealne na chwilę relaksu przy filiżance aromatycznej kawy.
Typowe śniadanie w kawiarni lub barze to koszt około 30-50 zł, w zależności od wybranego zestawu.

Alkohol na Seszelach jest dostępny zarówno w sklepach, jak i w restauracjach, ale trzeba liczyć się z tym, że ceny mogą być wyższe niż w innych krajach.
Alkohol w sklepach jest dość drogi, zwłaszcza jeśli chodzi o importowane trunki. Butelka piwa kosztuje około 10-15 zł, a wino – od 60 do nawet 150 zł za butelkę. Lokalny rum można kupić za około 80 zł.
W restauracjach i barach alkohol jest oczywiście droższy. Za drinka zapłacisz od 40 do 60 zł, a za kieliszek wina – około 50-70 zł.
Koktajle w barach kosztują od 50 do 80 zł, w zależności od miejsca i rodzaju trunku.
Koszt przelotów na Seszele może być znaczącym wydatkiem, szczególnie jeśli planujesz podróż w sezonie turystycznym.
Ceny biletów lotniczych na Seszele zaczynają się od około 3000 zł w obie strony, ale mogą wzrosnąć w sezonie.
Bezpośrednie loty z Polski są rzadkie i zazwyczaj droższe – kosztują nawet 4000-6000 zł za osobę. Tańszą opcją są loty z przesiadkami, które można znaleźć już za około 2500-3000 zł, zależnie od promocji.
Z Polski obecnie nie ma bezpośrednich lotów na Seszele.
Istnieją między innymi połączenia z przesiadką w Doha liniami Qatar oraz z przesiadką w Dubaju liniami Emirates
Pozostałe sposoby dotarcia na Seszele opisałam w ebooku.
Decyzja, czy wybrać podróż na Seszele z biurem podróży, czy zorganizować ją samodzielnie, może wpłynąć na całe doświadczenie wakacji. Wycieczki z biurem podróży zazwyczaj obejmują tylko jedną wyspę, co może ograniczać możliwości odkrywania wszystkich uroków archipelagu. Ponadto, koszt takich zorganizowanych wyjazdów jest często wyższy niż przy samodzielnej organizacji.
Jeśli marzysz o pełnej swobodzie i chcesz odkrywać różne wyspy Seszeli, organizacja podróży na własną rękę może być lepszym rozwiązaniem. W moim przewodniku po Seszelach znajdziesz wszystkie niezbędne informacje, jak zorganizować podróż, aby maksymalnie wykorzystać czas na Seszelach, odkrywać mniej znane zakątki i cieszyć się wyjątkowym doświadczeniem bez nadmiernych kosztów. To jednak nie wszystko! Przygotowałam dla Ciebie także 10-dniowy Plan zwiedzania Seszeli na 3 największych wyspach: Mahe, Praslin i La Digue, dzięki czemu zaoszczędzisz mnóstwo czasu na planowaniu podróży. Do przewodnika Seszele na własną rękę dołączam także interaktywną mapę Google z wszystkimi atrakcjami, plażami, knajpami czy hotelami, dzięki której poruszanie się po wyspach to będzie bułka z masłem!
Seszele to raj na ziemi, ale koszty życia i podróży mogą być dla wielu osób zaskoczeniem. Od cen w sklepach, przez restauracje, po transport na miejscu – wszystko to może znacząco wpłynąć na budżet. Jednak dzięki odpowiedniemu planowaniu można zminimalizować wydatki i cieszyć się tym pięknym miejscem bez konieczności nadwyrężania portfela. Seszele oferują wiele, a wiedza na temat lokalnych cen pozwoli Ci lepiej zaplanować swój pobyt.
Zapisz się do newslettera i otrzymuj podróżnicze informacje na swoją skrzynkę mailową.
Sveti Stefan to niewielka wyspa połączona z lądem wąską groblą, położona kilka kilometrów na południe od Budvy – jednego z najpopularniejszych kurortów w Czarnogórze. Choć mierzy zaledwie 12 400 m², trudno o bardziej rozpoznawalny widok w całym kraju. To właśnie ten maleńki skalisty skrawek z czerwonymi dachami i kamiennymi murami stał się wizytówką czarnogórskiego wybrzeża – i hitem Instagrama.

Najlepsze ujęcia? Z punktów widokowych przy głównej drodze E80 (zaopatrz się w szeroki obiektyw!) lub z kameralnych plaż po obu stronach grobli. Mimo że nie można dziś wejść na wyspę, sam jej widok robi takie wrażenie, że większość turystów zatrzymuje się tutaj chociaż na chwilę. I trudno się dziwić – Sveti Stefan wygląda jak żywcem wyjęty z bajki o śródziemnomorskim raju.
Koniecznie sprawdź też moją rolkę na Instagramie z historią tego miejsca i oczywiście przepięknymi ujęciami z drona – kliknij tutaj.
A jeżeli planujesz dłuższy, kilkudniowy wyjazd do Czarnogóry, to koniecznie zajrzyj do tego wpisu tutaj.
Tak, warto – i to zdecydowanie, koniecznie! Choć wyspa jest obecnie zamknięta dla zwiedzających, a luksusowy hotel Aman nie przyjmuje gości od 2021 roku, Sveti Stefan to nadal jedna z najpiękniejszych scenerii na czarnogórskim wybrzeżu. Spacer wzdłuż plaży, zdjęcia z punktów widokowych, szybka kawa z panoramą na dawny resort milionerów – to wystarczające powody, by wpisać to miejsce na swoją trasę.
Co więcej, Sveti Stefan można potraktować jako przystanek w drodze do innych atrakcji – np. Budvy. Nawet jeśli nie spędzisz tu całego dnia, chwila zatrzymania się przy tej niezwykłej wyspie z pewnością zostanie w Twojej pamięci (i galerii zdjęć) na długo.

Zanim Sveti Stefan stał się luksusowym symbolem czarnogórskiego wybrzeża, był niewielką osadą rybacką. Na przestrzeni wieków, lokalni mieszkańcy żyli tu z rybołówstwa i handlu. Wyspa, choć pięknie położona, nie wyróżniała się niczym szczególnym – ot, kolejne spokojne miejsce nad Adriatykiem.
Wszystko zmieniło się w latach 50. XX wieku, gdy ówczesne władze Jugosławii zdecydowały o przekształceniu wyspy w ekskluzywny kurort. Mieszkańcy zostali przesiedleni na stały ląd, a cała wyspa – dosłownie cała – stała się hotelem. Stylowo odrestaurowano kamienne domy, dodano luksusowe wnętrza i infrastrukturę – a wszystko z zachowaniem historycznego charakteru.
Wkrótce po otwarciu, Św. Stefan zaczął przyciągać elitę z całego świata. W złotej erze lat 60. i 70. był to adres znany tylko wtajemniczonym – z dala od tłumów, ukryty przed oczami paparazzi, idealny dla tych, którzy szukali prywatności i prestiżu.
Wśród gości pojawiali się m.in. Marilyn Monroe, Sophia Loren, Kirk Douglas, Claudia Schiffer, Bobby Fischer czy Carlo Ponti. Wyspa zyskała miano najekskluzywniejszego miejsca wakacyjnego w tej części Europy. I nic dziwnego – malownicza, zamknięta, ekskluzywna, idealna.
Rozpad Jugosławii i wojny na Bałkanach na początku lat 90. przyniosły kres świetności wyspy. Turystyka upadła, hotel zamknięto, a Św. Stefan popadł w zapomnienie.
Dopiero w 2005 roku władze Czarnogóry postanowiły przywrócić mu dawny blask. Wyspę wydzierżawiono prestiżowej sieci Aman Resorts, która przeprowadziła gruntowną renowację. W efekcie powstał hotel marzeń – najbardziej luksusowy na całych Bałkanach. Cena za dobę sięgała nawet do 27 000 zł za apartament. Wyspa była całkowicie zamknięta dla turystów, dostępna jedynie dla hotelowych gości. Do Aman Sveti Stefan należały też sąsiadujące plaże oraz ekskluzywna willa przy lądzie.
Wszystko działało do 2021 roku, kiedy lokalne władze i mieszkańcy zażądali przywrócenia publicznego dostępu do plaż. Protesty, rozbiórka ogrodzeń i napięcia sprawiły, że hotel nie był w stanie zagwarantować prywatności swoim elitarnym gościom. Kompleks zamknięto i do dziś trwa spór prawny między Amanem, rządem i... spadkobiercami ostatniego króla Jugosławii, którzy roszczą sobie prawa do wyspy.
Choć wyspa Sveti Stefan pozostaje zamknięta dla zwiedzających, wizyta w tej okolicy wciąż ma sens – głównie ze względu na spektakularne widoki i urokliwe plaże. To jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc w całej Czarnogórze.
Najlepsze ujęcia Św. Stefana zobaczysz nie z samej plaży, ale z drogi głównej E80, która przebiega nad wyspą. Znajduje się tam punkt widokowy - z barierkami i miejscem do zatrzymania. Znajdziesz tu idealną panoramę do zdjęć – szczególnie o zachodzie słońca, gdy złote światło podkreśla kolor dachówek i lazurową wodę.
Jeśli zależy Ci na idealnym ujęciu, wybierz się tam wcześnie rano lub późnym popołudniem – wtedy światło jest miękkie, a tłumów mniej. To jedno z tych miejsc, które nawet bez możliwości wejścia na wyspę robi ogromne wrażenie.

Tuż przy przesmyku prowadzącym na wyspę znajdują się dwie plaże – po lewej stronie i po prawej stronie. Obie są dostępne - kiedyś z uwagi na funkcjonowanie luksusowego hotelu na wyspie, korzystanie z tych plaż było możliwe tylko dla gości hotelowych.
Oprócz tego, możesz udać się schodkami po prawej stronie i dotrzeć do trzeciej, zdecydowanie bardziej kameralnej plaży przy willi, która oferuje równie spektakularne widoki.
Czy warto się tam zatrzymać? Jeśli szukasz miejsca na krótką kąpiel w otoczeniu pięknych widoków – zdecydowanie tak. Choć plaża jest kamienista i bez większych udogodnień, ma swój urok, a leżenie z widokiem na wyspę to niezła rekompensata. W sezonie może być tłoczno, ale w maju, czerwcu czy wrześniu – warunki są idealne.
W pobliżu plaży znajdziesz też smaczną restaurację Olive, kilka drzew dających cień oraz sklepiki z lodami i napojami.
TIP! Parking w Sveti Stefan jest stosunkowo drogi, bo kosztuje 4 euro za godzinę (dane na rok 2025), ale mam dla Ciebie wskazówkę, jak zaparkować całkowicie za darmo albo chociaż o połowę taniej! Wystarczy, że zjesz posiłek w restauracji Olive za minimum 30 euro, a na paragonie otrzymasz kod uprawniający do bezpłatnego pakietu, który musisz pokazać strażnikowi przy wyjeździe. Jeśli jednak wydasz w restauracji mniej niż 30 euro, wtedy otrzymasz 50% rabatu na parking.
Jeśli nie chcesz spędzać całego dnia na jednej plaży, możesz rozważyć inne miejsca w okolicy:
Nawet jeśli nie wejdziesz na wyspę, okolica Sveti Stefana oferuje wystarczająco dużo, by spędzić tam spokojne pół dnia lub nawet cały dzień.
Jeśli zastanawiasz się, czy Sveti Stefan warto odwiedzić – mimo że wyspa jest zamknięta – odpowiedź brzmi: tak, zdecydowanie! Ale z odpowiednio ustawionymi oczekiwaniami.
Nie spodziewaj się luksusowej atmosfery ani możliwości zwiedzania hotelowego kompleksu. Nie wejdziesz na wyspę, nie wypijesz kawy w restauracji z widokiem na Adriatyk i nie poczujesz się jak Sophia Loren – ale mimo to, Św. Stefan to jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc w Czarnogórze. I to się nie zmieniło.
Z punktów widokowych można zrobić zdjęcia, które wyglądają jak z pocztówki. Sama okolica jest przyjemna, spokojna i zielona, a plaże – choć kamieniste – zachwycają kolorem wody i panoramą wyspy na tle gór. Spacer po parku Milocer czy kąpiel w pobliskiej zatoczce to świetny sposób na spędzenie leniwego popołudnia.
Jeśli masz ograniczony czas i chcesz odwiedzić tylko największe hity Czarnogóry – Kotor, Perast, Budvę – to Sveti Stefan może być dodatkiem na 1-2 godziny. Ale jeśli masz więcej czasu, lubisz fotografie, widoki i nie przeszkadza Ci brak dostępu do luksusów, to miejsce spokojnie zasługuje na Twoją uwagę.
To trochę jak z odwiedzeniem zamku, który możesz zobaczyć tylko z zewnątrz – nadal może zrobić ogromne wrażenie.

Sveti Stefan leży zaledwie około 10 km na południe od Budvy, więc jest łatwo dostępny nawet na krótki wypad. Najwygodniejszą opcją jest samochód, którym dojedziesz w około 15 minut drogą E80. Po drodze możesz zatrzymać się na kilku punktach widokowych (np. przy drodze tuż nad wyspą – polecam parking Villa Slavica albo Viewpoint Sveti Stefan, choć liczba miejsc jest ograniczona).
Bezpośrednio przy plaży dostępny jest płatny parking – ceny różnią się w zależności od sezonu, ale w szczycie sezonu trzeba liczyć się z kosztami około 4–5€ za godzinę. W sezonie lepiej przyjechać rano lub po godzinie 17:00, gdy turystów jest mniej.
Auto to absolutna podstawa, jeśli chcesz zobaczyć w Czarnogórze coś więcej niż tylko najbliższą plażę czy centrum miasta. Daje pełną swobodę – możesz zatrzymać się przy punktach widokowych, zjechać w boczne drogi i dotrzeć do miejsc, do których nie dojeżdża komunikacja publiczna.
Samochód wypożyczyliśmy bezpośrednio po przylocie na lotnisku w Podgoricy – wybraliśmy lokalną wypożyczalnię, a 4 dni wynajmu kosztowały nas około 500 zł. Dodatkowo zdecydowaliśmy się na pełne ubezpieczenie (około 14 euro za dobę), dzięki czemu nie musieliśmy blokować depozytu na karcie kredytowej. To ogromny komfort – brak zamrożonych środków i spokojna głowa przy zwrocie auta.
Rezerwację zrobiliśmy wcześniej przez wyszukiwarkę Discovercars.com – i to zdecydowanie polecam ogarnąć jeszcze przed wyjazdem.
Dlaczego warto skorzystać z porównywarki wypożyczalni aut?
Dzięki takiej rezerwacji wszystko masz dopięte przed podróżą – wysiadasz z samolotu, odbierasz kluczyki i ruszasz odkrywać Czarnogórę na własnych zasadach.
Z Budvy możesz też dotrzeć lokalnym autobusem (linią do Petrovaca lub Bar) – przystanek znajduje się przy głównej drodze nad wyspą. Przejście pieszo z przystanku do plaży zajmuje około 5 minut.
Choć sam hotel Aman Sveti Stefan jest nieczynny, w okolicy znajdziesz kilka przyjemnych restauracji i kawiarni z pięknym widokiem. Na uwagę zasługują:
W sezonie ceny są nieco zawyżone (jak w całej okolicy Budvy), więc warto spojrzeć na menu przed wejściem. Średni koszt obiadu dla jednej osoby to 15–25€.
Sveti Stefan to miejsce pełne kontrastów: symbol luksusu, który dziś można podziwiać tylko z zewnątrz. Mimo to wciąż przyciąga setki turystów dziennie – i nie bez powodu. Widok na wyspę, różowe kamyki na plaży, krystalicznie czysta woda i góry w tle tworzą niepowtarzalny klimat.
To przystanek, który nie zajmie Ci całego dnia, ale zostanie w pamięci na długo – zwłaszcza jeśli zrobisz zdjęcie z punktu widokowego o złotej godzinie.
Jeśli planujesz podróż po południowym wybrzeżu Czarnogóry – zdecydowanie warto dodać Sveti Stefan do planu. Nawet jeśli nie wejdziesz na wyspę, poczujesz jej wyjątkowy charakter. A kto wie – może kiedyś znów zostanie otwarta?