Bądźmy w kontakcie!
Zapisz się do newslettera i otrzymuj podróżnicze informacje na swoją skrzynkę mailową.
Park Timna to przepiękny narodowy park archeologiczno-geologiczny stworzony w południowej części pustyni Negew. Obejmuje obszar ponad 60 km2, co czyni go jednym z największych rezerwatów tego typu na świecie! Na szczęście wcale nie trzeba go zwiedzać pieszo! Miejsce zostało świetnie przygotowane na to, aby zwiedzić je… autem!
Wstęp do parku dla osoby dorosłej kosztuje 46 NIS (bilet zakupiony on-line) lub 49NIS jeżeli planujesz kupić bilet na miejscu, co w przeliczeniu daje niemal tyle samo polskich złotych. Godziny otwarcia parku:

Parking przy wjeździe do Parku Timna, obok Kasy i Centrum Informacji
Izraelski Park Timna już po wjeździe skojarzył nam się z krajobrazem z amerykańskich parków narodowych, szczególnie główna droga. Sami spójrzcie! Ponadto Dolina Timna w niektórych miejscach może skojarzyć nam się z powierzchnią Marsa.

Park Timna oddalony jest o niecałe 30 kilometrów od leżącego nad Morzem Czerwonym Ejlatu. Najłatwiej i najszybciej dotrzeć do niego wypożyczonym autem. Cena wypożyczenia mniejszego auta w styczniu na tydzień to około 1000 zł. Warto już wcześniej zrobić rezerwację online, ponieważ często się zdarza, że wypożyczalnie nie mają już wolnych aut dla ludzi wchodzących ,,z ulicy”. Sami widzieliśmy, jak odprawiano kilka osób z kwitkiem. Decydując się na wypożyczenie auta w Izraelu, warto pamiętać, że wypożyczalnia pobiera kaucję w wysokości 500$. To ogromna suma za Kia Picanto w opłakanym stanie…
#tip W wypożyczalni mieliśmy problem z płatnością kartą płatniczą Visa. Ich terminal nie mógł obciążyć karty, w sumie dokładnie nawet nie wiemy dlaczego. Zdarzyło nam się to pierwszy raz. Musieliśmy znaleźć bankomat i wypłacić gotówkę. Co ciekawe, karta nie działała w pierwszym bankomacie, ale w drugim już tak. Stąd tip: warto mieć przy sobie gotówkę i najlepiej 2 karty: zwykłą i walutową
Jeśli jednak uznacie, że wypożyczenie auta nie jest dla Was, zawsze możecie pokusić się o złapanie stopa do Parku Timna. Droga z Ejlatu do parku jest prosta i prowadzi przez drogę ekspresową nr 90. Wystarczy, że dotrzecie do obrzeża miasta i tam się Wam poszczęści.


Najlepszym sposobem na zwiedzanie Parku Timna jest poruszanie się autem! Jak już wcześniej pisaliśmy, park jest dość sporych rozmiarów i niemal niemożliwe staje się zobaczenie większości atrakcji w jeden dzień pieszo. Nawet zimą temperatura może sięgać 30°C, a latem dochodzi do 50°C. Piesze zwiedzanie polecamy tylko osobom wprawionym w takie wędrówki. W miejscu, gdzie kupuje się bilety można też wypożyczyć rower, niestety cena wypożyczenia jest dość spora. Zdecydowanie najlepszą i najwygodniejszą opcją wydaje się zwiedzanie autem. Przez park przebiega droga asfaltowa z kilkoma bocznymi, które doprowadzą nas do głównych atrakcji. Przy głównych atrakcjach są dostępne parkingi, gdzie można zostawić auto i przejść kawałek pieszo.
Dokładną mapę parku znajdziecie na stronie.

Przed wejściem do parku należy zakupić bilet w centrum informacji, gdzie znajdziecie też toalety, małą kawiarnię oraz… przewodnika w kowbojskim kapeluszu, który chętnie pomoże przy organizacji zwiedzania. Przy zakupie wejściówki otrzymuje się voucher umożliwiający odebranie buteleczki, do której w Oazie można nasypać kolorowego piasku. Buteleczkę odbiera się w sklepie już na miejscu. Po nasypaniu piasku należy butelkę „zakorkować” mokrą gliną. Nie wiemy, jak mogło nam to umknąć, ale w całej ekscytacji parkiem, zorientowaliśmy się o takiej możliwości dopiero w drodze powrotnej do Ejlatu 😉 Wy jednak już będziecie pamiętać. Wraz z biletem do parku otrzymamy również szczegółową mapę w języku polskim wraz z opisami najważniejszych atrakcji.








Ciężko jednoznacznie stwierdzić, ile czasu zajmuje zwiedzanie parku. Wszystko zależy od tego, jak i czym chcecie się poruszać oraz jak bardzo macie napięty plan wycieczki. Zdecydowanym minimum są 2 godziny zwiedzania autem. My spędziliśmy tam około 4-5 godzin. Myślę, że najlepszą opcją jest przeznaczyć na Park Timna jeden dzień, aby na spokojnie móc nacieszyć się tymi niesamowitymi formacjami skalnymi. Zwiedzanie parku w wysokiej temperaturze jest także dość męczące, więc mało prawdopodobne, że znajdziecie jeszcze tyle siły, aby zwiedzać kolejne miejsca. Tak więc nasza propozycja brzmi: kilkugodzinne zwiedzanie Parku Timna, a potem relaks na plaży w Ejlacie.






Oazę pustynną – towarzyskie centrum Parku Timna. Tutaj znajdziecie jezioro otoczone palmami wraz z ławeczkami wokół których można odpocząć i się nieco schłodzić. Nieopodal znajduje się baro-restauracja, gdzie zjecie tradycyjne izraelskie potrawy i kupicie pamiątki. Ceny niestety nie należą do najniższych.
Wąwóz twarzy – tutaj nie dotarliśmy, ale warto odwiedzić to miejsce. Wąwóz Twarzy (Canyon of Faces) rozpoczyna się od miejsca pochówku i wiedzie przez koryto strumienia Timna, przechodzi przez jaskinię rzymską i kończy się tam, gdzie zaczynają się łuki skalne. Po drodze będziecie podziwiać różowe i czerwone skały oraz ukryte w skałach twarze (ich widoczność zależy od pory dnia i padającego światła).
Spiralne Wzgórze – wzgórze swoją nazwę wzięło od spiralnych kamiennych schodów, które kręcą się wokół góry.
Grzyb skalny – charakterystyczna formacja skalna przypominająca grzyba. Jego kształt ma swoje źródło w procesach wysychania czerwonych piaskowców i szybszej erozji niższych warstw.
Starożytne łuki i kopalnie – niesamowite łuki z piaskowca ukazujące siły natury, które działają z wielką siłą na pęknięcia i słabsze punkty w skałach. W parku znajdziecie też pozostałości po najstarszych na świecie kopalniach, gdzie wydobywano miedź.
Najpopularniejszy łuk skalny, Park Timna
#instafoto Koniecznie znajdźcie najpopularniejszy łuk skalny, na który wchodzi się po prętach w skale. Po wejściu zobaczycie niesamowite widoki, które trzeba koniecznie sfotografować.







Starożytne rysunki rydwanów – Park Timna to prawdziwa gratka dla fanów historii! Znajdziecie tutaj płaskorzeźby z czasów pomiędzy 14 a 12 wiekiem przed naszą erą. Przedstawiają one życie ludzi i zwierząt w czasach antycznych. Najpopularniejszym rysunkiem są egipskie rydwany bojowe, które potwierdzają obecność Egipcjan w tym rejonie.
Filary Salomona – dla tych, którzy myślą, że zobaczą tutaj pozostałości po Kopalniach Salomona – nie mamy dobrych wieści. Przez wiele lat myślano, że znajdowały się one właśnie tutaj, lecz był to błąd badaczy. Kamienne słupy, zwane Filarami Salomona stanową naturalną część ściany klifu. Powstały dzięki erozji wzdłuż pęknięć w twardym, czerwonym piaskowcu.
Grzyb Skalny w Parku Timna





Park Timna oferuje możliwość noclegu w kompleksie mieszkalnym ,,Villa Camp” nad brzegiem jeziora. Willa wyposażona jest w dwa oddzielne pokoje przeznaczone dla 4-osobowej rodziny. Można też nocować w namiotach przeznaczonych dla zwiedzających.
Park Timna to jedna z najciekawszych atrakcji w Izraelu, ale nie jedyna! Podróżując po tym kraju warto odwiedzić jeszcze jedno miejsce nietknięte przez człowieka – Park Ein Gedi ze wspaniałą florą i fauną. Nietrudno tutaj wypatrzyć egzotyczne dla nas zwierzęta. Informacje o Parku znajdziecie we wpisie Park Ein Gedi – fascynujące miejsce w Izraelu.

Jezioro Timna
Oaza nad Jeziorem Timna
Sklepik z pamiątkami w Oazie nad Jeziorem Timna

Filary Salomona

Zapisz się do newslettera i otrzymuj podróżnicze informacje na swoją skrzynkę mailową.
Sveti Stefan to niewielka wyspa połączona z lądem wąską groblą, położona kilka kilometrów na południe od Budvy – jednego z najpopularniejszych kurortów w Czarnogórze. Choć mierzy zaledwie 12 400 m², trudno o bardziej rozpoznawalny widok w całym kraju. To właśnie ten maleńki skalisty skrawek z czerwonymi dachami i kamiennymi murami stał się wizytówką czarnogórskiego wybrzeża – i hitem Instagrama.

Najlepsze ujęcia? Z punktów widokowych przy głównej drodze E80 (zaopatrz się w szeroki obiektyw!) lub z kameralnych plaż po obu stronach grobli. Mimo że nie można dziś wejść na wyspę, sam jej widok robi takie wrażenie, że większość turystów zatrzymuje się tutaj chociaż na chwilę. I trudno się dziwić – Sveti Stefan wygląda jak żywcem wyjęty z bajki o śródziemnomorskim raju.
Koniecznie sprawdź też moją rolkę na Instagramie z historią tego miejsca i oczywiście przepięknymi ujęciami z drona – kliknij tutaj.
A jeżeli planujesz dłuższy, kilkudniowy wyjazd do Czarnogóry, to koniecznie zajrzyj do tego wpisu tutaj.
Tak, warto – i to zdecydowanie, koniecznie! Choć wyspa jest obecnie zamknięta dla zwiedzających, a luksusowy hotel Aman nie przyjmuje gości od 2021 roku, Sveti Stefan to nadal jedna z najpiękniejszych scenerii na czarnogórskim wybrzeżu. Spacer wzdłuż plaży, zdjęcia z punktów widokowych, szybka kawa z panoramą na dawny resort milionerów – to wystarczające powody, by wpisać to miejsce na swoją trasę.
Co więcej, Sveti Stefan można potraktować jako przystanek w drodze do innych atrakcji – np. Budvy. Nawet jeśli nie spędzisz tu całego dnia, chwila zatrzymania się przy tej niezwykłej wyspie z pewnością zostanie w Twojej pamięci (i galerii zdjęć) na długo.

Zanim Sveti Stefan stał się luksusowym symbolem czarnogórskiego wybrzeża, był niewielką osadą rybacką. Na przestrzeni wieków, lokalni mieszkańcy żyli tu z rybołówstwa i handlu. Wyspa, choć pięknie położona, nie wyróżniała się niczym szczególnym – ot, kolejne spokojne miejsce nad Adriatykiem.
Wszystko zmieniło się w latach 50. XX wieku, gdy ówczesne władze Jugosławii zdecydowały o przekształceniu wyspy w ekskluzywny kurort. Mieszkańcy zostali przesiedleni na stały ląd, a cała wyspa – dosłownie cała – stała się hotelem. Stylowo odrestaurowano kamienne domy, dodano luksusowe wnętrza i infrastrukturę – a wszystko z zachowaniem historycznego charakteru.
Wkrótce po otwarciu, Św. Stefan zaczął przyciągać elitę z całego świata. W złotej erze lat 60. i 70. był to adres znany tylko wtajemniczonym – z dala od tłumów, ukryty przed oczami paparazzi, idealny dla tych, którzy szukali prywatności i prestiżu.
Wśród gości pojawiali się m.in. Marilyn Monroe, Sophia Loren, Kirk Douglas, Claudia Schiffer, Bobby Fischer czy Carlo Ponti. Wyspa zyskała miano najekskluzywniejszego miejsca wakacyjnego w tej części Europy. I nic dziwnego – malownicza, zamknięta, ekskluzywna, idealna.
Rozpad Jugosławii i wojny na Bałkanach na początku lat 90. przyniosły kres świetności wyspy. Turystyka upadła, hotel zamknięto, a Św. Stefan popadł w zapomnienie.
Dopiero w 2005 roku władze Czarnogóry postanowiły przywrócić mu dawny blask. Wyspę wydzierżawiono prestiżowej sieci Aman Resorts, która przeprowadziła gruntowną renowację. W efekcie powstał hotel marzeń – najbardziej luksusowy na całych Bałkanach. Cena za dobę sięgała nawet do 27 000 zł za apartament. Wyspa była całkowicie zamknięta dla turystów, dostępna jedynie dla hotelowych gości. Do Aman Sveti Stefan należały też sąsiadujące plaże oraz ekskluzywna willa przy lądzie.
Wszystko działało do 2021 roku, kiedy lokalne władze i mieszkańcy zażądali przywrócenia publicznego dostępu do plaż. Protesty, rozbiórka ogrodzeń i napięcia sprawiły, że hotel nie był w stanie zagwarantować prywatności swoim elitarnym gościom. Kompleks zamknięto i do dziś trwa spór prawny między Amanem, rządem i... spadkobiercami ostatniego króla Jugosławii, którzy roszczą sobie prawa do wyspy.
Choć wyspa Sveti Stefan pozostaje zamknięta dla zwiedzających, wizyta w tej okolicy wciąż ma sens – głównie ze względu na spektakularne widoki i urokliwe plaże. To jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc w całej Czarnogórze.
Najlepsze ujęcia Św. Stefana zobaczysz nie z samej plaży, ale z drogi głównej E80, która przebiega nad wyspą. Znajduje się tam punkt widokowy - z barierkami i miejscem do zatrzymania. Znajdziesz tu idealną panoramę do zdjęć – szczególnie o zachodzie słońca, gdy złote światło podkreśla kolor dachówek i lazurową wodę.
Jeśli zależy Ci na idealnym ujęciu, wybierz się tam wcześnie rano lub późnym popołudniem – wtedy światło jest miękkie, a tłumów mniej. To jedno z tych miejsc, które nawet bez możliwości wejścia na wyspę robi ogromne wrażenie.

Tuż przy przesmyku prowadzącym na wyspę znajdują się dwie plaże – po lewej stronie i po prawej stronie. Obie są dostępne - kiedyś z uwagi na funkcjonowanie luksusowego hotelu na wyspie, korzystanie z tych plaż było możliwe tylko dla gości hotelowych.
Oprócz tego, możesz udać się schodkami po prawej stronie i dotrzeć do trzeciej, zdecydowanie bardziej kameralnej plaży przy willi, która oferuje równie spektakularne widoki.
Czy warto się tam zatrzymać? Jeśli szukasz miejsca na krótką kąpiel w otoczeniu pięknych widoków – zdecydowanie tak. Choć plaża jest kamienista i bez większych udogodnień, ma swój urok, a leżenie z widokiem na wyspę to niezła rekompensata. W sezonie może być tłoczno, ale w maju, czerwcu czy wrześniu – warunki są idealne.
W pobliżu plaży znajdziesz też smaczną restaurację Olive, kilka drzew dających cień oraz sklepiki z lodami i napojami.
TIP! Parking w Sveti Stefan jest stosunkowo drogi, bo kosztuje 4 euro za godzinę (dane na rok 2025), ale mam dla Ciebie wskazówkę, jak zaparkować całkowicie za darmo albo chociaż o połowę taniej! Wystarczy, że zjesz posiłek w restauracji Olive za minimum 30 euro, a na paragonie otrzymasz kod uprawniający do bezpłatnego pakietu, który musisz pokazać strażnikowi przy wyjeździe. Jeśli jednak wydasz w restauracji mniej niż 30 euro, wtedy otrzymasz 50% rabatu na parking.
Jeśli nie chcesz spędzać całego dnia na jednej plaży, możesz rozważyć inne miejsca w okolicy:
Nawet jeśli nie wejdziesz na wyspę, okolica Sveti Stefana oferuje wystarczająco dużo, by spędzić tam spokojne pół dnia lub nawet cały dzień.
Jeśli zastanawiasz się, czy Sveti Stefan warto odwiedzić – mimo że wyspa jest zamknięta – odpowiedź brzmi: tak, zdecydowanie! Ale z odpowiednio ustawionymi oczekiwaniami.
Nie spodziewaj się luksusowej atmosfery ani możliwości zwiedzania hotelowego kompleksu. Nie wejdziesz na wyspę, nie wypijesz kawy w restauracji z widokiem na Adriatyk i nie poczujesz się jak Sophia Loren – ale mimo to, Św. Stefan to jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc w Czarnogórze. I to się nie zmieniło.
Z punktów widokowych można zrobić zdjęcia, które wyglądają jak z pocztówki. Sama okolica jest przyjemna, spokojna i zielona, a plaże – choć kamieniste – zachwycają kolorem wody i panoramą wyspy na tle gór. Spacer po parku Milocer czy kąpiel w pobliskiej zatoczce to świetny sposób na spędzenie leniwego popołudnia.
Jeśli masz ograniczony czas i chcesz odwiedzić tylko największe hity Czarnogóry – Kotor, Perast, Budvę – to Sveti Stefan może być dodatkiem na 1-2 godziny. Ale jeśli masz więcej czasu, lubisz fotografie, widoki i nie przeszkadza Ci brak dostępu do luksusów, to miejsce spokojnie zasługuje na Twoją uwagę.
To trochę jak z odwiedzeniem zamku, który możesz zobaczyć tylko z zewnątrz – nadal może zrobić ogromne wrażenie.

Sveti Stefan leży zaledwie około 10 km na południe od Budvy, więc jest łatwo dostępny nawet na krótki wypad. Najwygodniejszą opcją jest samochód, którym dojedziesz w około 15 minut drogą E80. Po drodze możesz zatrzymać się na kilku punktach widokowych (np. przy drodze tuż nad wyspą – polecam parking Villa Slavica albo Viewpoint Sveti Stefan, choć liczba miejsc jest ograniczona).
Bezpośrednio przy plaży dostępny jest płatny parking – ceny różnią się w zależności od sezonu, ale w szczycie sezonu trzeba liczyć się z kosztami około 4–5€ za godzinę. W sezonie lepiej przyjechać rano lub po godzinie 17:00, gdy turystów jest mniej.
Auto to absolutna podstawa, jeśli chcesz zobaczyć w Czarnogórze coś więcej niż tylko najbliższą plażę czy centrum miasta. Daje pełną swobodę – możesz zatrzymać się przy punktach widokowych, zjechać w boczne drogi i dotrzeć do miejsc, do których nie dojeżdża komunikacja publiczna.
Samochód wypożyczyliśmy bezpośrednio po przylocie na lotnisku w Podgoricy – wybraliśmy lokalną wypożyczalnię, a 4 dni wynajmu kosztowały nas około 500 zł. Dodatkowo zdecydowaliśmy się na pełne ubezpieczenie (około 14 euro za dobę), dzięki czemu nie musieliśmy blokować depozytu na karcie kredytowej. To ogromny komfort – brak zamrożonych środków i spokojna głowa przy zwrocie auta.
Rezerwację zrobiliśmy wcześniej przez wyszukiwarkę Discovercars.com – i to zdecydowanie polecam ogarnąć jeszcze przed wyjazdem.
Dlaczego warto skorzystać z porównywarki wypożyczalni aut?
Dzięki takiej rezerwacji wszystko masz dopięte przed podróżą – wysiadasz z samolotu, odbierasz kluczyki i ruszasz odkrywać Czarnogórę na własnych zasadach.
Z Budvy możesz też dotrzeć lokalnym autobusem (linią do Petrovaca lub Bar) – przystanek znajduje się przy głównej drodze nad wyspą. Przejście pieszo z przystanku do plaży zajmuje około 5 minut.
Choć sam hotel Aman Sveti Stefan jest nieczynny, w okolicy znajdziesz kilka przyjemnych restauracji i kawiarni z pięknym widokiem. Na uwagę zasługują:
W sezonie ceny są nieco zawyżone (jak w całej okolicy Budvy), więc warto spojrzeć na menu przed wejściem. Średni koszt obiadu dla jednej osoby to 15–25€.
Sveti Stefan to miejsce pełne kontrastów: symbol luksusu, który dziś można podziwiać tylko z zewnątrz. Mimo to wciąż przyciąga setki turystów dziennie – i nie bez powodu. Widok na wyspę, różowe kamyki na plaży, krystalicznie czysta woda i góry w tle tworzą niepowtarzalny klimat.
To przystanek, który nie zajmie Ci całego dnia, ale zostanie w pamięci na długo – zwłaszcza jeśli zrobisz zdjęcie z punktu widokowego o złotej godzinie.
Jeśli planujesz podróż po południowym wybrzeżu Czarnogóry – zdecydowanie warto dodać Sveti Stefan do planu. Nawet jeśli nie wejdziesz na wyspę, poczujesz jej wyjątkowy charakter. A kto wie – może kiedyś znów zostanie otwarta?