Bądźmy w kontakcie!
Zapisz się do newslettera i otrzymuj podróżnicze informacje na swoją skrzynkę mailową.
Do Aten wybraliśmy się spontanicznie na 5 dni łapiąc tanie połączenie z Modlina. Nasz pobyt połączyliśmy z jednodniowym rejsem na grecką wyspę Hydrę. Za niezbyt wygórowaną ceną biletu udało nam się zwiedzić stolicę Grecji w lipcu, czyli szczycie sezonu. Nastawiliśmy się na upalne dni i rzeczywiście przez cały nasz pobyt w mieście Zeusa było słonecznie, a temperatura oscylowała w granicach 35 stopni.

Główne lotnisko w Atenach znajduje się około godziny od centrum miasta. Do centrum najłatwiej dostać się niebieską linią metra. Podróż niestety nie jest tak prosta, jak mogłaby się wydawać. Metro nie dojeżdża do samego lotniska, trzeba skorzystać z kolejki miejskiej dojeżdżająca do stacji Doukissis Plakentias. Tam należy wysiąść i przesiąść się na linię niebieską. Można pojechać także stację dalej do Neratziotissa i przesiąść się na linię zieloną. Bilet kosztuje około 10 € od osoby. Istnieje jeszcze druga opcja, czyli przejazd komunikacją publiczną w cenie około 6 € od osoby, jednak dojazd zajmuje więcej czasu i jest mniej wygodny. Jednorazowy bilet ateńskim metrem kosztuje 1.40 € i jest ważny 90 minut od skasowania. Oprócz przejazdów jednorazowych można zakupić bilety wielokrotnego przejazdu: całodzienny za 4.50 € i 5 – dniowy za 9 €. Pamiętajcie, że bilety można zakupić tylko w biletomatach, które znajdują się na każdej stacji/przystanku. Ceny biletów obowiązywały w 2018 roku. Aktualną mapę metra znajdziecie na stronie.
#TIP Jeżeli macie nocleg w centrum np. w okolicach Placu Syntagma czy dzielnicy Monastiriaki, nie kupujcie biletu 5 dniowego, gdyż wszystkie najważniejsze atrakcje Aten znajdują się bardzo blisko siebie i do każdej z nich można dotrzeć pieszo.


W Atenach zatrzymaliśmy się w apartamencie Sweet Dreams blisko przystanku metra Larissa. To niewielkie mieszkanie z kuchnią, jadalnią i sypialnią. Urządzone w dość nowoczesnym stylu i przede wszystkim czyste. Właściciel zadbał nawet o mini kosmetyki w łazience, a dzięki kuchni mogli sami przygotowywać sobie posiłki. Jeśli chcielibyście się u niego zatrzymać, rezerwacji możecie dokonać na Bookingu. Serdecznie polecamy, przemiły pan!

Starożytne miasto, grecka mitologia – to tylko niektóre skojarzenia, które przychodzą nam na myśl o Grecji. Ateny to jedne wielkie muzeum – kolebka historii. Pobyt na tych terenach można przeżyć jako swoistą podróż w czasie.
Zwiedzanie Aten najlepiej zacząć od Akropolu – najważniejszego punktu i serca miasta. Niestety to również jedno z najbardziej obleganych miejsc przez turystów nie tylko w Grecji, ale i na świecie. Nie jest łatwo o dobre zdjęcie, nawet jeśli wstaniecie rano i wejdziecie zaraz po otwarciu kampusu.
#Challenge – spróbujcie zrobić zdjęcie Partenonu bez ani jednego turysty! I bez wymazywania w Photoshopie 😉

Na Wzgórze Akropolu dostępne są dwa rodzaje biletów: bilet pojedynczy w cenie 20 € oraz bilet łączony w cenie 30 €. Bilet łączony upoważnia nas do wstępu, oprócz Akropolu, dodatkowo na 5 ateńskich zabytków:
Bilet łączony jest ważny przez 5 dni. Podane ceny obowiązują od 1 kwietnia do 31 października ( według cennika na 01.03.2020r.)



Kolejki do Akropolu potrafią być naprawdę długie. Czas oczekiwania to czasami kilkadziesiąt minut. Oprócz tego należy jeszcze doliczyć czas spędzony w kolejce po bilet. Istnieje możliwość zakupu biletu online na tej stronie:
Niestety bilet zakupiony poprzez stronę www nie daje możliwości ominięcia kolejki do wejścia ;(
To właśnie na wzgórzach Akropolu oddawano część greckim bogom – Zeusowi, Atenie czy Posejdonowi – pamiętacie jeszcze ze szkoły, jakie moce posiadali poszczególni bogowie? Na wzgórzach Akropolu znajdziecie wiele pozostałości archeologicznych, jak:

Takie tam w Teatrze Dionizosa 😉

Panorama Aten z Akropolu
Ruiny Parteonu

Widok z Akropolu





Pozostałości Rzymskiego Forum możecie obejrzeć bez wchodzenia na jego teren. Rzymskie Forum było miejskim targiem, miejscem spotkań towarzyskich i handlu.
W bardzo dobrym stanie, jak na tysiące lat od wybudowania, przetrwała Świątynia Hefajstosa z V w. p.n.e. znajdująca się w Agorze Greckiej. Wstęp do Agory kosztuje około 8€. Miłośnicy kultury antycznej będą zachwyceni. Bilet upoważnia Was również do wstępu do zrekonstruowanej posiadłości Stoa Attalosa, funkcjonującej dziś jako Muzeum Ateńskiej Agory. W Muzeum odbywamy podróż w czasie i dostajemy potężną dawkę historii. Mamy możliwość oglądania rzeźb, popiersi czy naczyń, z których korzystali starożytni mieszkańcy Aten.
Świątynia Hefajstosa

Agora Rzymska w Atenach
Agora Grecka w Atenach
Pozostałości Agory Rzymskiej
Agora Grecka i widok na Akropol
Wejście do Biblioteki Hadriana
Muzeum Ateńskiej Agory





Grobowiec
Kierując się w stronę tętniącej życiem dzielnicy Monastiriaki, po drodze mijamy Keramejkos, a więc najstarszy (starożytny) cmentarz Aten, na którym chowani byli ateńczycy już od XII wieku p.n.e. Przypominamy, że na Keramejkos możemy wejść na podstawie biletu łączonego do najważniejszych ateńskich zabytków.
Kalimera! – Greckie „dzień dobry” usłyszymy na każdym kroku w tętniącej życiem dzielnicy Monastiriaki. To tutaj widać najlepiej, jak promienie słoneczne padają na Akropol. Monastiriaki to dzielnica pełna kawiarenek, restauracji i sklepów. Nieopodal głównego placu znajduje się Biblioteka Hadriana. Jeżeli kalendarz wskazuje akurat pierwszą niedzielę miesiąca, to możecie wejść do niej za darmo, tak jak do innych zabytków ateńskich, ale tylko po za sezonem.
Targ na Monasiriaki
Starożytna dzielnica Aten, leżąca u stóp Akropolu. Pełna urokliwych uliczek, sklepów z pamiątkami, kawiarenek, restauracji. Znajdują się tam XVIII – wieczne kamienice, których fundamenty pamiętają czasy starożytne.


Jogurt Grecki
Tętniąca życiem Plaka
Znajduje się na Placu Syntagma, czyli Placu Konstytucji. Wzniesiony na polecenie pierwszego króla Grecji Ottona po wyzwoleniu z okupacji tureckiej. Do XX wieku służył jako pałac królewski. Przed parlamentem znajduje się pomnik nieznanego żołnierza dobudowany w hołdzie o niepodległość grecką. Przed budynkiem parlamentu służbę pełnią Ewzones , czyli gwardia prezydencka. Wybierani są oni z pośród młodych żołnierzy, którzy są wzywani do odbycia służby wojskowej, która w Grecji jest obowiązkowa. Żołnierze gwardii prezydenckiej ubrani są w tradycyjne stroje greckich żołnierzy, które kolorystyką nawiązują do barw narodowych.
Parlament w Atenach
Parlament
Ogrody Narodowe w Atenach to doskonałe miejsce do wypoczynku i relaksu po długim dniu zwiedzania. My skorzystaliśmy z takiej możliwości i odpoczywaliśmy pod palmami chłodząc się w cieniu. Byliśmy pod wielkim wrażeniem Alei Palmowej – prezentuje się naprawdę ciekawie! Park został zagospodarowany na terenie przeszło kilkunastu hektarów z wieloma gatunkami roślin. Na jego terenie znajduje się również mini zoo. A jeżeli nie będziecie w stanie sprawdzić, która godzina, spróbujcie odczytać ją z zegara słonecznego, który również się tutaj znajduje. Ogrody znajdują się za gmachem Parlamentu. Można też dostać się do nich od strony Zappeionu.
Mapa Ogrodów Narodowych
Aleja palm w Ogrodach Narodowych



Zwierzaki w Ogrodach Narodowych




Obecnie pełni funkcję sali koncertowo – wystawowej. Podczas igrzysk olimpijskich w 1896 roku pełnił rolę areny walk szermierczych.
Zappeion w Atenach
Dzisiejszy stadion panatenajski w Atenach stanowi rekonstrukcję pierwowzoru na którym odbywały się starożytne rozgrywki ku czci bogini Ateny. Stadion przez wieki podupadał w ruinę, jednak idea wskrzeszenia nowożytnych igrzysk olimpijskich w drugiej połowie XIX wieku pozwoliła na odbudowę historycznej areny. Ciekawostką stanowi fakt, że jest to jedyny obiekt sportowy zbudowany w całości z marmuru. Przez lata inwestycji i rekonstrukcji Stadion Panatenajski stał się areną zmagań pierwszych nowożytnych igrzysk olimpijskich w 1896 roku. Na stadionie znajduje się również małe muzeum olimpijskie, do którego prowadzi tunel bezpośrednio z płyty areny. Więcej informacji znajdziecie na stronie http://www.panathenaicstadium.gr/
Olimpejon to największa świątynia starożytnej Grecji ku czci Zeusowi zbudowana z przerwami od VI w. p.n.e. do II w. n.e.
Zbudowany przez Cesarza Hadriana jako jeden z etapów rozbudowy miasta.
Ruiny Świątyni Zeusa

Łuk Hadriana i kolumna Świątyni Zeusa
Widok na Akropol ze Wzgórza Likavitos

Zapisz się do newslettera i otrzymuj podróżnicze informacje na swoją skrzynkę mailową.
Sveti Stefan to niewielka wyspa połączona z lądem wąską groblą, położona kilka kilometrów na południe od Budvy – jednego z najpopularniejszych kurortów w Czarnogórze. Choć mierzy zaledwie 12 400 m², trudno o bardziej rozpoznawalny widok w całym kraju. To właśnie ten maleńki skalisty skrawek z czerwonymi dachami i kamiennymi murami stał się wizytówką czarnogórskiego wybrzeża – i hitem Instagrama.

Najlepsze ujęcia? Z punktów widokowych przy głównej drodze E80 (zaopatrz się w szeroki obiektyw!) lub z kameralnych plaż po obu stronach grobli. Mimo że nie można dziś wejść na wyspę, sam jej widok robi takie wrażenie, że większość turystów zatrzymuje się tutaj chociaż na chwilę. I trudno się dziwić – Sveti Stefan wygląda jak żywcem wyjęty z bajki o śródziemnomorskim raju.
Koniecznie sprawdź też moją rolkę na Instagramie z historią tego miejsca i oczywiście przepięknymi ujęciami z drona – kliknij tutaj.
A jeżeli planujesz dłuższy, kilkudniowy wyjazd do Czarnogóry, to koniecznie zajrzyj do tego wpisu tutaj.
Tak, warto – i to zdecydowanie, koniecznie! Choć wyspa jest obecnie zamknięta dla zwiedzających, a luksusowy hotel Aman nie przyjmuje gości od 2021 roku, Sveti Stefan to nadal jedna z najpiękniejszych scenerii na czarnogórskim wybrzeżu. Spacer wzdłuż plaży, zdjęcia z punktów widokowych, szybka kawa z panoramą na dawny resort milionerów – to wystarczające powody, by wpisać to miejsce na swoją trasę.
Co więcej, Sveti Stefan można potraktować jako przystanek w drodze do innych atrakcji – np. Budvy. Nawet jeśli nie spędzisz tu całego dnia, chwila zatrzymania się przy tej niezwykłej wyspie z pewnością zostanie w Twojej pamięci (i galerii zdjęć) na długo.

Zanim Sveti Stefan stał się luksusowym symbolem czarnogórskiego wybrzeża, był niewielką osadą rybacką. Na przestrzeni wieków, lokalni mieszkańcy żyli tu z rybołówstwa i handlu. Wyspa, choć pięknie położona, nie wyróżniała się niczym szczególnym – ot, kolejne spokojne miejsce nad Adriatykiem.
Wszystko zmieniło się w latach 50. XX wieku, gdy ówczesne władze Jugosławii zdecydowały o przekształceniu wyspy w ekskluzywny kurort. Mieszkańcy zostali przesiedleni na stały ląd, a cała wyspa – dosłownie cała – stała się hotelem. Stylowo odrestaurowano kamienne domy, dodano luksusowe wnętrza i infrastrukturę – a wszystko z zachowaniem historycznego charakteru.
Wkrótce po otwarciu, Św. Stefan zaczął przyciągać elitę z całego świata. W złotej erze lat 60. i 70. był to adres znany tylko wtajemniczonym – z dala od tłumów, ukryty przed oczami paparazzi, idealny dla tych, którzy szukali prywatności i prestiżu.
Wśród gości pojawiali się m.in. Marilyn Monroe, Sophia Loren, Kirk Douglas, Claudia Schiffer, Bobby Fischer czy Carlo Ponti. Wyspa zyskała miano najekskluzywniejszego miejsca wakacyjnego w tej części Europy. I nic dziwnego – malownicza, zamknięta, ekskluzywna, idealna.
Rozpad Jugosławii i wojny na Bałkanach na początku lat 90. przyniosły kres świetności wyspy. Turystyka upadła, hotel zamknięto, a Św. Stefan popadł w zapomnienie.
Dopiero w 2005 roku władze Czarnogóry postanowiły przywrócić mu dawny blask. Wyspę wydzierżawiono prestiżowej sieci Aman Resorts, która przeprowadziła gruntowną renowację. W efekcie powstał hotel marzeń – najbardziej luksusowy na całych Bałkanach. Cena za dobę sięgała nawet do 27 000 zł za apartament. Wyspa była całkowicie zamknięta dla turystów, dostępna jedynie dla hotelowych gości. Do Aman Sveti Stefan należały też sąsiadujące plaże oraz ekskluzywna willa przy lądzie.
Wszystko działało do 2021 roku, kiedy lokalne władze i mieszkańcy zażądali przywrócenia publicznego dostępu do plaż. Protesty, rozbiórka ogrodzeń i napięcia sprawiły, że hotel nie był w stanie zagwarantować prywatności swoim elitarnym gościom. Kompleks zamknięto i do dziś trwa spór prawny między Amanem, rządem i... spadkobiercami ostatniego króla Jugosławii, którzy roszczą sobie prawa do wyspy.
Choć wyspa Sveti Stefan pozostaje zamknięta dla zwiedzających, wizyta w tej okolicy wciąż ma sens – głównie ze względu na spektakularne widoki i urokliwe plaże. To jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc w całej Czarnogórze.
Najlepsze ujęcia Św. Stefana zobaczysz nie z samej plaży, ale z drogi głównej E80, która przebiega nad wyspą. Znajduje się tam punkt widokowy - z barierkami i miejscem do zatrzymania. Znajdziesz tu idealną panoramę do zdjęć – szczególnie o zachodzie słońca, gdy złote światło podkreśla kolor dachówek i lazurową wodę.
Jeśli zależy Ci na idealnym ujęciu, wybierz się tam wcześnie rano lub późnym popołudniem – wtedy światło jest miękkie, a tłumów mniej. To jedno z tych miejsc, które nawet bez możliwości wejścia na wyspę robi ogromne wrażenie.

Tuż przy przesmyku prowadzącym na wyspę znajdują się dwie plaże – po lewej stronie i po prawej stronie. Obie są dostępne - kiedyś z uwagi na funkcjonowanie luksusowego hotelu na wyspie, korzystanie z tych plaż było możliwe tylko dla gości hotelowych.
Oprócz tego, możesz udać się schodkami po prawej stronie i dotrzeć do trzeciej, zdecydowanie bardziej kameralnej plaży przy willi, która oferuje równie spektakularne widoki.
Czy warto się tam zatrzymać? Jeśli szukasz miejsca na krótką kąpiel w otoczeniu pięknych widoków – zdecydowanie tak. Choć plaża jest kamienista i bez większych udogodnień, ma swój urok, a leżenie z widokiem na wyspę to niezła rekompensata. W sezonie może być tłoczno, ale w maju, czerwcu czy wrześniu – warunki są idealne.
W pobliżu plaży znajdziesz też smaczną restaurację Olive, kilka drzew dających cień oraz sklepiki z lodami i napojami.
TIP! Parking w Sveti Stefan jest stosunkowo drogi, bo kosztuje 4 euro za godzinę (dane na rok 2025), ale mam dla Ciebie wskazówkę, jak zaparkować całkowicie za darmo albo chociaż o połowę taniej! Wystarczy, że zjesz posiłek w restauracji Olive za minimum 30 euro, a na paragonie otrzymasz kod uprawniający do bezpłatnego pakietu, który musisz pokazać strażnikowi przy wyjeździe. Jeśli jednak wydasz w restauracji mniej niż 30 euro, wtedy otrzymasz 50% rabatu na parking.
Jeśli nie chcesz spędzać całego dnia na jednej plaży, możesz rozważyć inne miejsca w okolicy:
Nawet jeśli nie wejdziesz na wyspę, okolica Sveti Stefana oferuje wystarczająco dużo, by spędzić tam spokojne pół dnia lub nawet cały dzień.
Jeśli zastanawiasz się, czy Sveti Stefan warto odwiedzić – mimo że wyspa jest zamknięta – odpowiedź brzmi: tak, zdecydowanie! Ale z odpowiednio ustawionymi oczekiwaniami.
Nie spodziewaj się luksusowej atmosfery ani możliwości zwiedzania hotelowego kompleksu. Nie wejdziesz na wyspę, nie wypijesz kawy w restauracji z widokiem na Adriatyk i nie poczujesz się jak Sophia Loren – ale mimo to, Św. Stefan to jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc w Czarnogórze. I to się nie zmieniło.
Z punktów widokowych można zrobić zdjęcia, które wyglądają jak z pocztówki. Sama okolica jest przyjemna, spokojna i zielona, a plaże – choć kamieniste – zachwycają kolorem wody i panoramą wyspy na tle gór. Spacer po parku Milocer czy kąpiel w pobliskiej zatoczce to świetny sposób na spędzenie leniwego popołudnia.
Jeśli masz ograniczony czas i chcesz odwiedzić tylko największe hity Czarnogóry – Kotor, Perast, Budvę – to Sveti Stefan może być dodatkiem na 1-2 godziny. Ale jeśli masz więcej czasu, lubisz fotografie, widoki i nie przeszkadza Ci brak dostępu do luksusów, to miejsce spokojnie zasługuje na Twoją uwagę.
To trochę jak z odwiedzeniem zamku, który możesz zobaczyć tylko z zewnątrz – nadal może zrobić ogromne wrażenie.

Sveti Stefan leży zaledwie około 10 km na południe od Budvy, więc jest łatwo dostępny nawet na krótki wypad. Najwygodniejszą opcją jest samochód, którym dojedziesz w około 15 minut drogą E80. Po drodze możesz zatrzymać się na kilku punktach widokowych (np. przy drodze tuż nad wyspą – polecam parking Villa Slavica albo Viewpoint Sveti Stefan, choć liczba miejsc jest ograniczona).
Bezpośrednio przy plaży dostępny jest płatny parking – ceny różnią się w zależności od sezonu, ale w szczycie sezonu trzeba liczyć się z kosztami około 4–5€ za godzinę. W sezonie lepiej przyjechać rano lub po godzinie 17:00, gdy turystów jest mniej.
Auto to absolutna podstawa, jeśli chcesz zobaczyć w Czarnogórze coś więcej niż tylko najbliższą plażę czy centrum miasta. Daje pełną swobodę – możesz zatrzymać się przy punktach widokowych, zjechać w boczne drogi i dotrzeć do miejsc, do których nie dojeżdża komunikacja publiczna.
Samochód wypożyczyliśmy bezpośrednio po przylocie na lotnisku w Podgoricy – wybraliśmy lokalną wypożyczalnię, a 4 dni wynajmu kosztowały nas około 500 zł. Dodatkowo zdecydowaliśmy się na pełne ubezpieczenie (około 14 euro za dobę), dzięki czemu nie musieliśmy blokować depozytu na karcie kredytowej. To ogromny komfort – brak zamrożonych środków i spokojna głowa przy zwrocie auta.
Rezerwację zrobiliśmy wcześniej przez wyszukiwarkę Discovercars.com – i to zdecydowanie polecam ogarnąć jeszcze przed wyjazdem.
Dlaczego warto skorzystać z porównywarki wypożyczalni aut?
Dzięki takiej rezerwacji wszystko masz dopięte przed podróżą – wysiadasz z samolotu, odbierasz kluczyki i ruszasz odkrywać Czarnogórę na własnych zasadach.
Z Budvy możesz też dotrzeć lokalnym autobusem (linią do Petrovaca lub Bar) – przystanek znajduje się przy głównej drodze nad wyspą. Przejście pieszo z przystanku do plaży zajmuje około 5 minut.
Choć sam hotel Aman Sveti Stefan jest nieczynny, w okolicy znajdziesz kilka przyjemnych restauracji i kawiarni z pięknym widokiem. Na uwagę zasługują:
W sezonie ceny są nieco zawyżone (jak w całej okolicy Budvy), więc warto spojrzeć na menu przed wejściem. Średni koszt obiadu dla jednej osoby to 15–25€.
Sveti Stefan to miejsce pełne kontrastów: symbol luksusu, który dziś można podziwiać tylko z zewnątrz. Mimo to wciąż przyciąga setki turystów dziennie – i nie bez powodu. Widok na wyspę, różowe kamyki na plaży, krystalicznie czysta woda i góry w tle tworzą niepowtarzalny klimat.
To przystanek, który nie zajmie Ci całego dnia, ale zostanie w pamięci na długo – zwłaszcza jeśli zrobisz zdjęcie z punktu widokowego o złotej godzinie.
Jeśli planujesz podróż po południowym wybrzeżu Czarnogóry – zdecydowanie warto dodać Sveti Stefan do planu. Nawet jeśli nie wejdziesz na wyspę, poczujesz jej wyjątkowy charakter. A kto wie – może kiedyś znów zostanie otwarta?